Trochę bez związku z tematem - widzę paskudną tendencję do pomijania spacji po znakach interpunkcyjnych, zapożyczoną zupełnie nie wiem skądryba_82 pisze: Man City - Watford 3:1
Mecz rozpoczęty z przytupem,bo już w pierwszej minucie Sterling pokonał Gomesa po dośrodkowaniu Sane. Anglikowi nie pozostało nic innego jak dostawić tylko stopę.Bodajże w 8 minucie meczu Gray mógł doprowadzić do wyrównania,ale zbyt późno chciał lobować Edersona i Brazylijczyk bez problemu zablokował strzał. Po trzynastu minutach było już 2:0 gdy Kabasele skierował piłkę do własnej siatki po kąśliwym dośrodkowaniu De Bruyne.Kluczową rolę przy obu bramkach odegrał David Silva który w obu przypadkach zaliczył asystę drugiego stopnia uruchamiając kolejno Sane i Kevina.Szacunek dla El Mago że w obliczu rodzinnej tragedii gdy jego syn wcześniak walczy o życie w szpitalu potrafi wykrzesać z siebie chęci i motywację do gry w piłkę.Trzymam kciuki by jego syn wygrał to walkę i mógł cieszyć się z życia.Pierwsza połowa minęła pod zupełne dyktando Obywateli którzy stworzyli sobie jeszcze kilka bardzo dobrych sytuacji bramkowych,ale albo zawodziła skuteczność albo na wysokości zadania stawali obrońcy lub bramkarz gości.Podopieczni Marco Silvy mieli jeszcze jedną świetną okazję na zdobycie bramki,ale znowu pojedynek sam na sam z Edersonem przegrał Gray.Po przerwie obraz meczu niewiele uległ zmianie i to City dążyło do strzelenia kolejnych bramek.Udało się to dopiero w 63 minucie gdy z bliska piłkę wpakował do bramki Aguero wyplutą przez Gomesa po bardzo mocnym płaskim dośrodkowaniu De Bruyne.W końcówce rozmiary porażki zmniejszył Gray po akcji Carrillo pakując piłkę praktycznie do pustej bramki.Karny kutas dla arbitra tego spotkania pana Masona który nie podyktował dwóch ewidentnych jedenastek, po jednej dla City i Watfordu.Gdyby wyciąć jednak te dwie sytuacje to prowadził zawody bardzo dobrze.
Gdy zobaczyłem wyjściowe składy to byłem w szoku,że De Bruyne jest w stanie grać.Przecież znosili go z boiska w ortezie a sam faul Puncheona wyglądał bardzo groźnie.Dobrze że wszystko tak się skończyło,bo Kevin wczoraj był znowu najlepszy na boisku razem z Davidem Silvą.Niestety Gabriel Jesus miał mniej szczęścia i będzie musiał pauzować nawet sześć tygodni choć i tutaj jestem względnie zadowolony bo obędzie się bez zabiegu chirurgicznego i w pierwszej chwili myślałem że Brazylijczyk zerwał więzadła.Zła wiadomość wczorajszego dnia to najprawdopodobniej kontuzja Walkera który utykając schodził z boiska i trzymał się za prawą nogę w okolicach pachwiny.Żniwo maratonu świątecznego.
Najbliższe dwa spotkania Manchesteru City to pucharowe rywalizacje na Etihad Stadium z Burnley (6 stycznia, Puchar Ligi ) i Bristol City ( 9 stycznia, FA Cup),więc liczę że Pep da odpocząć najbardziej eksploatowanym zawodnikom i w obu spotkaniach zobaczymy rezerwowych oraz kliku małolatów z akademii, bo 14 stycznia arcyciekawy i trudny mecz z Liverpoolem na Anfield którego nie można przegrać.
C'mon City!!!



