To byl taki zarcik Cement (chociaz u mnie prywatnie masz nick Beton) absolutnie nie wywolywalem Cie do dyskusji.Cement pisze:Tego typu porównanie może i zyska poklask u osób wychodzących z gimboateistycznej perspektywy, ale zupełnie myli kategorie. Prawdziwość lub fałszywość religii jest obiektywnym faktem (Twoje twierdzenie na temat religii można więc odeprzeć zarówno dowodami historycznymi potwierdzającymi wiarygodność Pisma Świętego i zmartwychstanie Chrystusa, oraz filozoficznymi argumentami teistycznymi, także tymi wykazującymi absurd ateistycznego światopoglądu), niezależnie od naszych epistemologicznych ograniczeń w poznaniu tych faktów (nie mówiąc już o tym, że mówienie o moralności przy jednoczesnym odrzuceniu Boga nie ma żadnego sensu - jeśli Boga nie ma, każdy pogląd na temat moralności jest tylko prywatną, subiektywną opinią). W przeciwieństwie do tego, moda z samej definicji jest czymś subiektywnym, co zostaje wykreowane w celu przekonania ludzi do działania w pewien sposób, grając przy tym na ich prymitywnych instynktach, w celu wyciągania od nich pieniędzy za towary niewspółmierne do ich jakości i wartości, co jest niemoralne.
To co napisales no coz. Duzo slow polanych sosem teistycznej erystyki doprawionej kilkoma klamstwami ktore w typowy dla siebie sposob przedstawiasz jakby byly niepodwazalnymi faktami. Przepraszam - obiektywnymi faktami.
Jest to meczace i odrzucajace wiec odpowiem tylko: ok niech Ci bedzie.
Zeby bylo jednak na temat. Moda? Lubie.


