Jeśli kiedykolwiek był w sklepie w Polsce, to zapłacił VAT. Jak ktoś odziedziczy kupę szmalu lub wygra w totka, to też nie musi już pracować, a nadal jest podatnikiem, bo płaci VAT.
Przy czym tu realnie nie jest kwestia "z moich podatków", tylko tego że jak ktoś idzie na taką górę, to nomen omen z góry powinien mieć to wszystko opłacone. I jak nie będzie potrzebne, to zwrot powiedzmy 80%, czy 90%.
Powinni robić kampanię "Dołóż się do wyprawy", wypuszczać jakieś cegiełki i inne cuda wianki. To, że teraz nagle budzą się z ręką w nocniku jest tak naprawdę po prostu głupie.
Oby faceta uratowali, ale hej - to nie znaczy, że wszystko co zrobił było mądre.



