To zamknij głupi dziób.
Ubek, po całym Twoim poście wygląda, jakbyś to pisał na bańce, bo chyba jednym okiem czytasz co było pisane.
Przeczytaj raz jeszcze: Pisałem o ubezpieczeniu na helikopter, którego nie mógł mieć siłą rzeczy.
Kto pisał o tym, żeby gościa nie ratować? Było pisane, że on PÓŹNIEJ powinien za to zapłacić.
EDIT: I jak ktoś ma życzenie mu dołożyć, to jego prawo.
A żeby uniknąć takiego płacenia, powinien mieć wcześniej ubezpieczenie, które by obejmowało taki ratunek.
Ale ja nie odnosiłem się do samych szczegółów akcji, ani wspinaczki, ani tego jako sportu, czy hobby, czy jeszcze czegokolwiek innego
Pisałem w dwóch sprawach:
1.Jeśli ktoś ma ryzykowne hobby, to powinien mieć ubezpieczenie, które pokrywa wszelkie koszty możliwych komplikacji. Ba, ja nawet nic nie pisałem o stosunku "Państwo - Himalaizm". Kwalifikując to jako sport, himalaiści mogliby się na moje ubiegać o dotacje tak jak inne związki sportowe. Nie wypowiadam się o tym, bo się na tym nie znam.
2.Dawanie prawa do zabierania głosu z uwagi na osobiste doświadczenia, ergo argumentu ad personam. Jestem przeciwnikiem takiego stawiania sprawy, a zauważyłem że Carbonowi wiek wypomina się tyle razy, co pewien osobnik kiedyś robił wobec ozoba bo ten jeździ na taxie. Uznaję to za bardzo słabe i dlatego go tutaj broniłem.
Na tej zasadzie możemy każdemu odebrać prawo do oceny każdej decyzji o wydatkach. Sami pod sobą kopiemy dołek, który nam samym odbiera możliwość krytyki. Pomyśl o tym też tak: zwykły Kowalski o minimalnej krajowej razem z VAT (jako powiedzmy 15% od tego co nie było opodatkowane, czyli powiedzmy 60% pensji), czyli pozostaje mu ok 50% pensji. Czyli rocznie płaci 700 zł x 12 w podatkach, czyli 8400 zł.
Na wszystko. I teraz jeśli on skrytykuje jakikolwiek wydatek na miliony złotych, to realnie ile w tym jego? Mikro-mikro przecież.



