Raczej nie przykre, tylko paradoksalne. Wczoraj nie udało się wygrać ze słabym Realem, ale w poprzednich latach, kiedy Królewscy byli na fali, Valencia zawsze wygrywała lub remisowała wcale nie będąc drużyną słabszą.
Umknęła Ci sytuacja z Casemiro. Tam był czysty karny dla Valencii. Swoją drogą wyśmiewany Kondogbia nakryła wczoraj "najlepszego defensywnego pomocnika" świata czapką. A sytuacja, gdzie oddał bardzo groźny strzał obroniony przez Navasa, gdzie Casemiro najpierw przejechał się po dupie, żeby potem "heroicznie" rzucić się pod nogi Francuza, nie trafiając pod nie przy okazji, była prześmieszna.



