Na każdych warunkach, które będą wygodne dla kupującego? Jakby Barca przyszła z 10 milionami to mieli poklepać go po plecach i ucałować na drogę? Nie wygłupiajmy się. Obiecanki obiecankami, jak był aż tak zdesperowany do odejścia to powinien przy przedłużaniu kontraktu wbić sobie tam klauzulę albo w ogóle go nie podpisywać i nie byłoby tematu. Po tym sensacyjnym mistrzostwie miał wszystkie karty w ręku.
Nie rozumiem krytyki klubu w tym przypadku. Mahrez to pracownik Leicester, sam, dobrowolnie, związał się z pracodawcą umową do 2020 roku. I w sytuacji kiedy zgłosił się atrakcyjniejszy klub, on bojkotuje swoją pracę czyli kopanie piłki na znak protestu. Żałosne zachowanie, które tylko pokazuje, że Algierczyk jest kolejnym z kopaczy, których ciężko nazwać wzorem profesjonalisty.
A teraz popatrzmy na sytuację z perspektywy Lisów. Guardiola i City zgłaszają się w środku sezonu, dzień przed końcem okienka, bo Sane się im połamał, z propozycją kupna najlepszego gracza Leicester. Gościa, który jest ich największą gwiazdą i zdobył półtora roku temu tytuł najlepszego gracza ligi i poprowadził klub do najbardziej sensacyjnego mistrzostwa w historii PL. Leicester miało nie dość, że oddać swojego najlepszego grajka, to jeszcze w środku sezonu, tuż przed końcem okna i bez możliwości zapewnienia sobie zastępstwa. A oni się i tak zgodzili, nie bawili się w teksty - "Mahrez nie jest na sprzedaż, wróćcie latem", tylko zgodzili się spełnić wolę gracza i go puścić, wycenili go na 90 czy 95 mln funtów albo 60 baniek i któryś z graczy City, który konkretnie nie wiadomo.
Skoro City kilka dni temu kupiło sobie Laporte z 12. ekipy La Liga za 65 mln euro to naprawdę kogoś dziwi, że Lisy nie przyklasnęły na 60 mln funtów za, jeszcze półtora roku temu, najlepszego gracza Premier League, który w tym sezonie, grając w nieporównywalnie gorszej ekipie, notuje staty w lidze podobne do Sane? Liverpool sprowadził Van Dijka za prawie 80 mln euro, Coutinho poszedł do Barcelony za 120 mln. Obaj w podobnym albo takim samym wieku co Algierczyk. Znając możliwości finansowe City, ich problem z kontuzją Sane oraz fakt, że mówimy o okienku w środku sezonu i transfery wewnątrz Premier League są "droższe", Leicester dało City możliwość kupienia Algierczyka na warunkach, które nie były "nie do zrealizowania" dla Obywateli jeśli faktycznie tak bardzo chcieli mieć u siebie Mahreza. Oburzanie się, że Lisy go nie sprzedały na warunkach wygodnych dla City jest dla mnie śmieszne.
Jakby City przyszło z 30 czy 40 bańkami to Mahrez też naciskałby na transfer. Klub wycenił go i tak taniej niż Liverpool takiego Coutinho. Mahrez był kluczowym ogniwem w tym niesamowitym sezonie Leicester ale to nie jest tak, że Lisy są coś Algierczykowi winne. Wyciągnęły go za śmieszne pieniądze z Francji i na dobrą sprawę stworzyły dla wielkiej piłki, pozwalając przy tym świetnie zarabiać. On odwdzięczył się znakomitą postawą na boisku. Tu obie strony dużo sobie zawdzięczają.
Cała ta sytuacja tyko pogłębia poczucie paranoi w jaką brnie piłka. Pomijając już chore kwoty transferów i zarobków, piłkarze są traktowani jak półbogowie i część z nich tak też się zachowuje, próbując dyktować warunki, uznając, że nie obowiązują ich prawa jakie dotyczą każdego pracownika. W normalnym świecie wszystko odbywałoby się na poziomie klubów i agentów piłkarzy w sprawie indywidualnych umów, piłkarz co najwyżej mógłby wyrazić swoje zainteresowanie ofertą poprzez transfer request, w razie braku woli klubu do sprzedaży, a Mahreza za swoje obecne zachowanie czekałyby takie konsekwencje, że dziesięć razy zastanowiłby się zanim by nie przyszedł na trening. Niestety to nie dotyczy świata piłki gdzie Algierczyk może tupnąć nóżką i olać 2 czy 3 tygodniówki a i tak pewnie zaraz dorżnie ten sezon do końca, przy negatywnym nastawieniu kibiców co do swojej osoby. Za to w lecie znajdzie nowego pracodawcę a z klubu gdzie zanotował pewnie najlepszy sezon i sukcesy swojego życia odejdzie w niesławie zamiast być tam wspominany jak legenda. Koniec końców wyjdzie na jego ale zero szacunku dla takich postaw.



