Gdybym wynajmował komuś mieszkanie i znalazł nabywcę za 2000zł, z którym podpisałbym umowę na 2 lata, to przecież nie powiem gościowi po 2 tygodniach, źe nie wydam mu kluczy albo zmienię zamek bo zgłosił się ktoś kto z miejsca chce to przebić i dać 2500zł. Jak dla mnie to elementarne poszanowanie zasad i odpowiedzialność za decyzje, które się podejmuje.
Oczywiście ale w tym przypadku są takie tylko z winy Mahreza w związku z tym o czym pisałem wyżej. Właśnie ze względu na to, że piłkarze w przeszłości skutecznie szantażowali swoich pracodawców, mamy coraz więcej takiego cyrku. Tu Coutinho jest smutny i chory, tam Aubameyang nie trenuje, tutaj Keita sobie wymyślił, że on chce do Liverpoolu szybciej a Dembele w ogóle oleje pracodawcę. Spirala się kręci i dopóki będzie przyzwolenie na takie zachowania a piłkarze wręcz w ten sposób będą uzyskiwali zamierzone efekty, będziemy mieli tego jeszcze więcej.
I to jest też to co pisałem wyżej, jakby City położyło na stole 20 albo 30 mln to Leicester też miało się zgodzić? Wtedy Mahrez również mógłby bojkotować treningi a Lisy straciłyby gracza i kasę? Z kolei zgoda na warunkach City byłaby jasnym sygnałem dla reszty graczy Leicester, że można w każdej chwili odejść z klubu jeśli tylko strzeli się focha. Lisy po prostu uznały, że kwota za Algierczyka jest nieadekwatna do jakości jaką prezentuje więc się nie zgodzili. Ich pełne prawo. A czy przepadło im w ten sposób 60 czy 10 mln to sprawa drugorzędna, na rynku udowodnili za to, że nie są sklepem z pamiątkami za mistrzostwo 2016.



