Dokładnie tak, fajne porównanie. Jak np. Griffin ostatnio. Gość był królem Los Angeles, gwiazdą ligi, słonko świeci w Kalifornii, co roku PO i na Zachodzie rywalizacja z najlepszymi a tu bach i dowiaduje się, że idzie do Detroit gdzie ekipa przeciętna i bez wielkich perspektyw, psy dupą szczekają a ludzie oddychają gorszym powietrzem niż małpy od Volkswagena. No i koleś nie ma nic do gadania, pewnie kurwi nieprzeciętnie jak nikt nie widzi ale uśmiecha się na zdjęciach w koszulce Pistons i musi czekać do końca kontraktu aż będzie wolnym agentem.
W analogii do piłki to taki Mahrez mógłby być teraz wymieniony za Tadicia, Ward-Prowse'a i jakiś talent z Southampton a żaden z tych gości nie miałby nic do gadania. Jakby któryś próbował strzelać fochy, to już więcej w Premier League by pewnie nie pokopał.



