Leicester City

Awatar użytkownika
Morrow
Administrator
Administrator
Posty: 12926
Rejestracja: 15 maja 2006, 22:36
Reputacja: 2053

Leicester City

Post autor: Morrow » 02 lut 2018, 16:46

Wiesz Cement, tylko to co proponujesz to pogłębianie tej patologii. Zamiast ukrócić proceder, tylko ulegnie on nasileniu, bo kolejna gwiazdeczka tupiąc nóżką uzyska zamierzony efekt a klub sprzeda ją po zaniżonej cenie, bo przecież po co pogarszać atmosferę, ryzykować, że strzeli focha i nie będzie grał, itd. To nie jest tak, że tylko piłkarz ma argumenty po swojej stronie, kluby zapatrzone w zyski często zwyczajnie nie mają po prostu jaj uderzyć pięścią w stół.

Taki Mahrez ma 26 lat, jego kontrakt obowiązuje do 2020 roku, ma przed sobą kluczowe lata kariery. On może strzelać fochy ale Leicester może go też postawić pod ścianą i powiedzieć, że jeśli nie będzie 100% profesjonalistą to klub nie puści go także latem. Te 2.5 mln na dwuletnią pensję Algierczyka w skali obecnego futbolu to jest nic, nawet takie Leicester może sobie na to pozwolić. Piłkarze to w tej chwili nie tylko kopacze ale już słupy reklamowe i instytucje marketingowe. Każdy z tych gwiazdorków nie kopiąc piłki czy grzejąc trybuny, naraża się na straty z tytułu kontraktów reklamowych i wizerunku, które często generują większe dochody niż kontrakt z klubem. Kto za pół roku będzie chciał oglądać reklamę w tv z Mahrezem jeśli ten nie będzie grał w piłkę przez kilka miesięcy?

I to jest dla mnie właśnie tak zadziwiające. To, że mając tak silne instrumenty w rękach, kluby ciągle ulegają piłkarzom jak rozkapryszonym dzieciakom, które kładą się w sklepie z płaczem, bo nie dostały wymarzonej zabawki. Przychodzi Barcelona i Real a co drugi ma już mokro w gaciach i zapomina o całym świecie, jest gotów odmawiać treningów, płacić kilka milonów kary czy skakać z mostu, jeśli go nie puszczą.

Dlatego fajnym precedensem w tym cyrku było zachowanie BVB w stosunku do Lewandowskiego. On chciał odejść, agenci robili cyrk, Bayern chciał zapłacić naprawdę sporo ale klub celował w najwyższe cele i powiedział nie. Lewandowski wiedząc jakie mogą być konsekwencje sprzeciwiania się pracodawcy zagrał kolejny sezon na bardzo wysokim poziomie i trafił tam gdzie chciał. Stracił tym transferem w oczach kibiców BVB, w Dortmundzie nic nie zarobili ale wydaje się, że obie strony rozstały się w atmosferze wzajemnego szacunku.

Casus Lewego czy Sancheza to niestety tylko wyjątki, zwykle kluby spotykają się gdzieś w połowie drogi i ulegają tym żądaniom. Pewnie tak było z Coutinho, kasa kosmiczna ale Liverpool sam z siebie Brazylijczyka by pewnie nie sprzedał. Tu wyobrażam sobie jakieś ultimatum w stylu, albo będziesz grał na 100% i Cię puścimy albo trybuny i powodzenia na Mundialu. Podejrzewam, że to często się może odbywać w taki sposób choć ta fala wymuszeń ze strony piłkarzy w ostatnim czasie jakby zaczęła nabierać na sile co tylko potwierdza, że kluby sobie nie radzą z tym procederem.
masacra pisze: Podpisywanie umow krótkoterminowych to byłoby rozwiązanie ale co jesli pracodawca ci mówi, ze jak chcesz tylko na rok to dostaniesz powiedzmy 5k/mc, a jak zgodzisz sie na 5 lat to dostaniesz 15k/mc? Kto by sie nie zgodził na druga opcje?
No ale to jest właśnie konsekwencja i odpowiedzialność za decyzje jakie podejmujesz. Chcesz więcej więc deklarujesz większe oddanie a nie robisz z mordy chlew, idziesz do sądu i bojkotujesz pracę bo po roku konkurencja daje 20k/mc. A jeśli przewidujesz, że odejdziesz jak trafi się coś lepszego to załączasz klauzulę wykupu kontraktu.

To jest dokładnie to samo co z piłkarzami. W sumie w Leicester fajnie ale tam dają więcej i są puchary więc mi się odwidziało i zrobię chryję. Mahrez był panem i władcą jak przedłużał kontrakt a Lisy miały misia. Mógł sobie zawrzeć klauzulę, tak jak wynegocjował podwyżkę, mógł nie przedłużać aż trafi się jakiś potentat. Nie zadbał właściwie o swoją przyszłość więc teraz powinien zachowywać się jak na faceta przystało i przyjąć konsekwencje. Zrobił co się dało, chciał odejść, złożył transfer request, kluby się nie dogadały. Jakby miał jaja to by się spiął i przez pół roku starał się za wszelką cenę udowodnić, że jest warty tych 90 baniek a nie robi z siebie ofiarę losu.

Wróć do „Anglia”