Moje zdanie na temat tych meczow jest takie: w XXI wieku nie bylo dla Barcelony trudniejszego rywala niz Chelsea. Nie wazne czy to byla Chelsea Lamparta, Ramiresa czy Hazarda. Nikt nie sprawial Barcelonie wiecej problemow niz Chelsea. Z nikim innym nie bylo tyle meczow aby zaden nie zakonczyl sie wyraznym zwyciestwem Barcelony. Dlatego klalem na wszystko gdy Atletico zremisowalo ostatni mecz w grupie bo to oznaczało mozliwosc dolosowania wlasnie Chelsea. I dolosowano.
Dwumecz ciagle otwarty, dzis mimo wszystko wiecej spodziewalem sie po Anglikach, tzn ze beda miec wiecej sytuacji a tak naprawde ich sytuacje to strzały z drugiej linii, nic czystego o co sie bałem jak cholera. Ter Stegen podobnie jak Courtuois, praktycznie bez interwencji. Zawiodl Hazard ktorego osobiscie uwazam za nr3 na swiecie. Oby zawiodl tez w rewanzu.



