Portugalia wygrała Euro "regulaminowo", co nie zmienia faktu, że prawdopodobnie wykorzystała swoją pulę szczęścia na najbliższych X lat. Coś jak Legia w Lidze Mistrzów. Z litości, trochę nawet "dla beki" wszystko zgrało się w odpowiednim momencie i wykorzystali to. Na Mundialu powinni wrócić do swojego tradycyjnego losu, czyli wyjdą raczej z grupy i niemal pewny ćwierćfinał (chyba że Urugwaj złapie wiatr w żagle).
A dwumecz zakończył się tak, jak można było w sumie przewidywać w grudniu. Awansowała drużyna zamiast gwiazdozbioru.



