Grunt, że udało się wygrać ten dwumecz, aczkolwiek wczoraj PSG grało w 12-stu na 10 graczy Realu Madryt. Benzema grając jako obrońca PSG idealnie przyćmił nawet Thiago Silvę. W pewnym momencie nawet kibice PSG zaczęli mu klaskać za jego wykoń... interwencje w obronie.
Mnie osobiście Lucas Vasquez nie przekonuje, pomimo, że wczoraj rozegrał całkiem niezłe zawody, jednak dopiero w drugiej części spotkania. Pierwsza połowa w jego wykonaniu była przeciętna, inkasował bardzo wiele start i niedokładnych podań, co więcej nawet nie był w stanie nadążyć za podaniami kolegów i w pewnym momencie Cristiano Ronaldo mu uświadomił co myśli o jego wychodzeniu do prostopadłych podań. Mimo wszystko Vasquez zrehabilitował się w drugiej części spotkania i został jednym z bohaterów meczu.
Ogólnie, zwycięstwo nad PSG jest kluczowe o tyle, że zespół na pewno odzyska nieco wiary w siebie i swoje możliwości, Real gra jeden ze słabszych sezonów i obecnie gra już tylko o Ligę Mistrzów, jeśli uda się ją wygrać 3 raz z rzędu, to będzie coś niesamowitego i pewnie długo poczekamy aż jakiś klub to powtórzy. Na pewno całe siły będą skupione na te rozgrywki ale i tak mam nadzieję, że na koniec sezonu zostaną ściągnięte te ślepki z oczu działaczy, bo Benzema obecnie jedynie tylko przeszkadza drużynie.
Co do PSG, to na pewno pechowo im się złożyło, że wypadł Neymar. Właśnie z myślą o takich meczach został ściągnięty do klubu a tu się okazuje, że Neymar akurat w tym kluczowym momencie wypada z gry. Jednak nawet bez Neymara ten klub ma bardzo mocną kadrę i to, że przegrali z Realem to nie tylko aspekt sportowy na boisku ale w głowach, PSG się po prostu przestraszył bardziej renomowanego rywala, bo Real wcale jakiegoś wielce wybitnego meczu nie zagrał, przyzwyczaił nas z poprzedniego sezonu, że stać ich na o niebo lepszą grę. To PSG ten mecz przegrało i to poza boiskiem. Jeśli ten klub zacznie wierzyć bardziej w swoje możliwości i bez miękkich nóg będą wychodzić na boisko, to będą w stanie rywalizować z każdym.



