PSG na pewno trochę zawiodło. Spodziewałem się po nich większej determinacji i kreatywności. Najważniejsze jednak, że Madryt nareszcie zagrał w tym sezonie bardzo dobry mecz o dużą stawkę. Poprawę formy drużyny widać było od przynajmniej kilku tygodni, ale przy okolicznościach wygranej w pierwszym meczu z paryżanami można było mieć pewne wątpliwości. Zidane odrobił zadanie domowe i bardzo dobrze ustawił drużynę. Poza Benzemą wszyscy zagrali bardzo dobrze, ale Francuz też odegrał swoją rolę przynajmniej w kwestii przetrzymywania piłki jako łącznik w ataku. Casemiro i Kovacić zagrali wielki mecz i wykonali ogromną pracę, zamykając środek, a Ramos z Varanem byli praktycznie bezbłędni. Lucasowi Vazquezowi zawsze będzie czegoś brakować do bycia w takiej drużynie czołową postacią, ale bardzo się rozwinął i stał się takim Callejonem (który też dużo biegał po całym boisku) za czasów Realu Mourinho, tylko sporo lepszym i bardziej użytecznym. Bardzo może podobać się jego pracowitość, której zdecydowanie brakuje rywalizującemu z nim o miejsce w składzie Bale'owi, a także ruchliwość i umiejętność gry zespołowej. Zdecydowanie brakuje mu "gola" i trochę indywidualnego błysku (który ma np. Asensio), ale jako zawodnik do zadań specjalnych jest nieoceniony. Szkoda, że Zidane tak późno w tym sezonie wyciągnął wnioski (najważniejszy wyjątek: Benzema), które miał przez kilka miesięcy podsuwane pod nos, ale lepiej późno niż wcale. Trudno powiedzieć, co będzie dalej, ale wydaje się, że przynajmniej w Lidze Mistrzów Madryt na poważnie wraca w tym sezonie do gry.
PS. Tym razem ubek przegiąłeś z avatarem.



