Jeśli chodzi o kredyt hipoteczny - jasne, że chciałoby się krótki i szybko spłacić, ale generalnie wziąć np. 200 tys. kredytu na 10 lat - na dziś nie do udźwignięcia dla mnie. A nie zarabiam może dużo, ale też nie jestem w tych najniższych rejonach, jeśli chodzi o zarobki.
Trochę rozumiem, o co chodzi wloskiemu, kiedyś nawet o tym rozmawiałem z ubekiem. Tutaj akurat kwoty rzadko padają, ale można odnieść wrażenie, że każdy zarabia grubo ponad średnią krajową i w ogóle takie wrażenie, że to naturalne zgarniać niezły pieniądz. A rzeczywistość najczęściej jest odmienna, tworzy się po prostu taki (dla niektórych) depresyjny obraz, że wszyscy mają dobrze, a ja nie (choć to nie jest prawda).



