A to niby dlaczego? Przecież cały czas mówię wyłącznie o swojej sytuacji, w której - póki mogę - wolę odkładać i potem mierzyć się z mniejszymi zobowiązaniami. Każdy inny może wypowiadać się z własnej perspektywy, a ja nie?
Bzdurne wyliczenie. Gdybym musiała płacić aż tyle, wybrałabym mieszkanie np. na innej dzielnicy.


