Czekałem tchórzu aż ty przybędziesz do mnie. Jestem w twoim mieście. Wiesz jak wyglądam. Znasz miejsce. Wsiadasz w samochód i przyjeżdżasz wymierzyć sprawiedliwość w imię niesłusznie oczernionego zmarłego kolegi Rekona.
Niestety zawiodłem się.
Nic straconego. Niedługo znowu zapewne będę w Wawie. Dam ci znać na PW gdzie. Liczę, że mnie nie zawiedziesz.
A co do hołoty to tylko czekali na awanturę. Oczywiście jak zwykle nic z tego nie wyszło. Ja gówna które śmierdzi nie ruszam. Bo sam się ubrudzę. Także niestety jak Ozdob sądzący, że będę za nim gdzieś jeździł



