FA Cup (Puchar Anglii)

Awatar użytkownika
Morrow
Administrator
Administrator
Posty: 12926
Rejestracja: 15 maja 2006, 22:36
Reputacja: 2053

FA Cup (Puchar Anglii)

Post autor: Morrow » 22 kwie 2018, 10:44

Trudno napisać, że nie ma progresu, przynajmniej jeśli chodzi o rezultaty, tego Mourinho nie można zabrać. Po raz pierwszy od odejścia Fergusona zagramy 2x z rzędu w LM, po raz pierwszy od odejścia Szkota mamy prawie pewne 2 miejsce i nie musimy nerwowo liczyć punktów do ostatniej kolejki żeby sprawdzać matematyczne szanse na top4. Do tego po wygraniu LE i CC rok temu, w tym roku znowu dostajemy szansę na dołożenie kolejnego trofeum do gabloty - 4 finał (LE, CC, Superpuchar Europy, FA Cup) w dwa lata, po latach posuchy drużyna znowu przyzwyczaiła do grania o puchary. A to wszystko kiedy Premier League jest napakowana jak nigdy i trzeba rywalizować z Guardiolą, Kloppem, Conte i Pochettino. Przy tych rezultatach trudno napisać, że nie ma poprawy w kwestii rezultatów, zwłaszcza, że poprzednicy też dostali dużą swobodę przy transferach a podobnych wyników kręcić nie potrafili.

Podejrzewam, że przy takich rezultatach nikt by nie mówił o zwolnieniu z MU Kloppa, Simeone czy innego Allegriego, wręcz wszyscy z nadzieją by czekali na kolejny sezon. Problemem jest tu sam Mourinho i to czy koszt akurat takiego, względnego progresu nie jest zbyt wysoki. Mimo lepszych wyników, trudno oprzeć się obecności pewnej aury toksyczności i permanentnego napięcia wokół tej drużyny, zarówno na boisku, jak i poza nim. No i winny temu jest Portugalczyk, który tę aurę nakręca swoimi decyzjami, wypowiedziami oraz zachowaniem. To już nie są te jego słynne "mind games" gdzie podobno odwraca uwagę od drużyny, biorąc presję na siebie. Nie, on po prostu ordynarnie rżnie we własne gniazdo próbując pokazać, że jest tu najważniejszy, najlepszy i to klub oraz piłkarze powinni być mu wdzięczni za współpracę. Jak do tego dodamy siermiężny styl gry, który dusi zespół w ofensywie i publiczne medialne przytyki do swoich graczy, to okazuje się, że ceną za finał albo wygranie FA Cup i 2 miejsce w lidze jest strata Pogby albo Martiala oraz kwasy wewnątrz zespołu, bez żadnych pewnych gwarancji progresu na przyszłość. Na ten moment szanse na to, że United wejdą do półfinału LM/wygrają mistrzostwo a wypadną z hukiem poza top4 w przyszłym sezonie oceniam na 50/50 i to pokazuje w jakim miejscu się znajdujemy.

Zgodzę się z Bassu odnośnie taktyki United. Przerabiamy to kolejny raz ale mam wrażenie, że mieszane rezultaty tych spotkań, utwierdzają Mourinho w tym, że robi dobrze. Za każdym razem wychodzimy na silniejszego rywala z nastawieniem obrony Częstochowy i lagi na Lukaku. City, Chelsea, Sevilla i Totki nas dusiły i gdyby docisnęły śrubę mogły a wręcz powinny być blowouty oraz mecze skończone w pierwszej połowie ale przeczekaliśmy i skończyło się wygranymi albo remisem w Andaluzji. W meczu z Totkami w lidze albo rewanżu z Sevillą na OT, miało być podobnie ale daliśmy się napocząć i już nie było powrotu. I tak w kółko, ciągle w roli ofiary, underdoga albo boksera, który za podwójną gardą liczy na jeden szczęśliwy cios.

Mamy w składzie cholernie utalentowanych, wręcz bezczelnych ludzi w ofensywie. Tacy Martial, Rashford czy Pogba już udowodnili, że potrafią grać bez kompleksów z każdym, możliwości indywidualne mają ogromne, jak tylko da się im "pooddychać" to są w stanie kręcić wiatraki z obrońców i popisywać się cudownymi akcjami. Widać jednak, że się duszą, bo priorytetem Mou, nawet dla nich jest zapieprzanie na tyłach a dopiero potem oczekiwanie, że cudownie coś zrobią z niczego w mocno defensywnej taktyce. Wyniki się zgadzają ale widać, że ani Ci piłkarze, ani cała drużyna, ani kibice nie mają przyjemności z gry. Wybaczyć to mogłyby tylko spektakularne wyniki i Mou dostanie jeszcze rok na ich zrobienie. Cierpliwość części kibiców nie sięga jednak aż tak daleko, myślę, że z niektórymi piłkarzami może być w tej kwestii jeszcze gorzej.

Wróć do „Anglia”