Mówiłem, że Arsenal tego nie wygra. To jest niesamowite, ale po samym rozgrywanie przez nich akcji i ilości marnowaniu w nich sytuacji bramkowych można stwierdzić, że choćby się zesrali to nie wygrają. Taka tiki taka dla niepełnosprawnych.
A ta bramka Griezmanna to była w ogóle kwintesencja i swego rodzaju wisienka na torcie ekipy Wengera. Błąd na błędzie. Najlepszy i tak był Mustafi, który gdyby się nie wyjebał zapewne zdążyłby wybić piłkę Francuzowi.



