jak zaznaczyłem w temacie o meczu LFC z Romą, nie spodziewam się dziś awansu.
Skoro piłkarze po tym jak Wenger ogłosił, ze odchodzi i po tym jak oświadczyli, ze postarają się dla niego wygrać puchar, odpierdolili to co odpierdolili, czyli 80 minut w przewadze i remis, to dziś nie spodziewałbym się fajerwerków. Najwyżej mnie mile zaskoczą.
Ciekawi mnie, czy Mavropanos zagra, bo niby pojechał z drużyną. Wolę jego niż Mustafiego, czy Kosa, jeszcze nie przesiąkł naszą filozofią bronienia.



