Liverpool - Roma

Awatar użytkownika
masacra
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 7907
Rejestracja: 16 lip 2007, 15:20
Reputacja: 1675
Lokalizacja: Central Perk

Liverpool - Roma

Post autor: masacra » 03 maja 2018, 9:18

Wracając do tego, co tygrysy lubia najbardziej, do piłki noznej.
Po raz kolejny juz, wielki, ogromny szacunek dla Romy. Zagrali mecz wielki. I to dziwne byc moze dla nietórych co napisze ale nie tak wielki jak na Anfield. Ogólnie wczoraj obie druzyny były duzo słabsze niz przed tygodniem, z tym, ze Liverpool bardziej od Rzymian, szczególnie w drugiej połowie, stąd taki, a nie inny wynik. Nie wiem co sie dzieje z zespołem ale wygląda mi to na zmeczenie sezonem. Tyle ile miejsca zostawiali Rzymianie Angikom w pierwszej połowie, grając praktycznie rzecz biorac bez pomocy, to az niepodobne do Liverpoolu, ze nie potrafił tego wykorzystac. Gra toczyła sie od 30 metra do 30 metra, z tym, ze Liverpool na 30-40 metrze od własnej bramki miał zazwyczaj ustawione podwojne zasieki złozone z pomocników i obronców. Roma w tyłach zostawiała 4 piłkarzy (nie zawsze byli to obroncy, czasem, którys z defensywnych pomocnikow), przez co czesto w pierwszych 45 minutach Liverpool wychodził z akcja 4vs4 albo nawet 4vs3 lub 3vs4. Jak pisze, az dziwne, ze nie potrafili tego wyorzystac i zamknąc spotkania. W drugiej połowie Liverpool saidł. Siadł tragicznie. Nie wiem na ile to było spowodowane korzystnm wynikiem, a na ile wspomnianym wczesniej zmeczeniem sezonem to niewazne w sumie. Tak grac Liverpool nie powinien i za to nalezy sie wielka nagana od Kloppa dla zawodników (bo nie sadze by to był swiadomy plan Niemca, by ograniczyc sie do obrony). Roma w tej drugiej połowie zastosowała jeden genialny w swej prostocie manewr taktyczny. Jakby spodziewajac sie cofniecia Liverpoolu i tego, ze najwiekszą (i jak sie póxniej okazało, jedyną) bronią The Reds będzie podanie na wolne pole do Salaha, przestała bawic sie w zastawianie pułapek ofsajdowych. Wiedziała, ze to sie raz uda, raz nie, a i błędu sedziego nie mozna było wykluczyc. Zamiast tego za Salahem zawsze zostawał jeden zawodnik. Trzymał sie tak 10-20m blizej własnej brami, niz ustawiał sie Egipcjanin, dzieki czemu jesli od razu nie przechwcił podania kierowanego do Mo, to przynajmniej błyskawicznie był przy zawodniku Liverpoolu, uniemozliwiając mu rozędzenie sie z piłka i dając czas pozostałym defensorom Romy, by wrocili na pozycje. Genialne.

Liverpool awansował i podobnie jak w przypadku cwiercfinałów, pamiętajac o pierwszym meczu, nie sposob nie stwierdzic, ze awansował w pełni zasłuzenie. W przekroju całego dwumeczu był druzyna wyraźnie lepsza od Rzymian.

Został juz tylko finał :D
I choc pewnie na dyskusje o tym meczu przyjdzie jeszcze czas, to trzeba napisac, ze.... Liverpool jest bez szans. To co dla nich jest szczytem, spełnieniem marzen, dla Królweskich jest zaledwie przystankiem do spełnienia tych marzen. Hiszpanie jawią sie jak tytani w starciu z hoplitami. Niewazne jak bardzo hoplici sie beda starac, jakich sztuczek uzyją i z jaką psają zawalczą, to tytani i tak spokojnie wypunktują słabszego rywala. Tym bardziej, ze Liverpool w drugiej połowie rzeczywiscie wyglądał na druzyne grając na sztywnych nogach, na zajechanych sezonem. Nie mozna miec o to pretencji. przy takim stylu gry Kloppa, robieniu mecz w mecz po 110-115 km, setkach sprintów etc, kazdy byłby zmeczony. Wielka rola sztabu szkoleniowego aby w te 3 tygodnie, tak przygotowac druzyne by w Kijowie odzyskała czesc z tej swojej swierzosci z jaką grali wczesną wiosną. Tak by ten mecz miał jakies emocje, a nie skonczył sie brutalnym, niepozostawiającym wątpliwosci 2:0 dla Królweskich.

Wróć do „Puchary Europejskie”