Rekord Bielsko-Biała - Clearex Chorzów 2:4
Bielszczanie ponieśli pierwszą porażkę w sezonie, choć zapewnili już sobie tytuł mistrzów Polski. Początek meczu należał do Rekordu, który stwarzał sobie kolejne sytuacje - Łukasz Biel trafił w słupek, w sytuacji sam na sam Michał Kubik przegrał pojedynek z bramkarzem Clearexu, aż w końcu Ołeksandr Bondar strzałem z dystansu dał gospodarzom prowadzenie. Tuż po wznowieniu gry Clearex wyrównał - długie podanie od bramkarza, zgranie wzdłuż bramki i Piotr Łopuch z bliska trafił do pustej bramki. Przez resztę 1. połowy gra była dość wyrównana, oba zespoły miały swoje szanse. Dla Clearexu gola mógł zdobyć Zastawnik, który po dużym błędzie obrony Rekordy przegrał pojedynek sam na sam z Kałużą. Mecz był dość ostry, było sporo fauli, po stronie Rekordu aż siedem - goście nie wykorzystali jednak obu przedłużonych rzutów karnych (Mizgajski uderzył nad bramką, a strzał Świtonia obronił Kałuża). Po przerwie przycisnął Clearex - Kałuża kilka razy ratował Rekord, ale wobec strzału Szymona Łuszczka w okienko był bez szans. Po utracie gola Rekord zaatakował, wielokrotnie strzałów próbował Seidler, ale Clearex groźnie kontratakował. Po jednej z takich kontr trzeciego gola dla gości zdobył Sebastian Leszczak, z ostrego kąta trafiając do siatki. W odpowiedzi na utratę tego gola Rekord wycofał bramkarza, ale szybko zemściło się to, bowiem Łopuch przechwycił piłkę i posłał ją do pustej bramki. Clearex faulował sześciokrotnie, wskutek czego Rekord uzyskał jeszcze przedłużony rzut karny, który pewnym strzałem wykorzystał Bondar, ale na odwrócenie losów meczu było już za późno. Dzięki zwycięstwu Clearex zachowuje szanse na wicemistrzostwo Polski.



