A Lipsk wyrzucił się sam. 1:0 u siebie, gol na wyjeździe, awans na tacy i nagle zaczęli grać jak juniorzy w obronie. Zostawiali niekrytych piłkarzy, nie przesuwali się w linii, kompletna amatorka. W Bundeslidze doskonała organizacja, pressing, w LE nagle w jednym meczu jak dzieci we mgle. Dlatego nie ma co mieć żalu do Marsylii, gdyby Lipsk zagrał na swoim poziomie w defensywie to dwumecz skończyliby pewnie z wynikiem w rodzaju 3:0



