Holstein Kiel - Wolfsburg 0:1
W rewanżowym meczu barażowym Wilki po raz drugi pokonały trzecią drużynę 2. Bundesligi i zapewniły sobie utrzymanie w najwyższej klasie rozgrywkowej. 1. połowa była dość wyrównana, z sytuacjami z obu stron. W pierwszych minutach lepsi byli goście, ale w 9 min. pierwszą okazję stworzyli sobie piłkarze z Kiel - Weilandt dośrodkował z prawego skrzydła, a Marvin Ducksch nieczysto trafił w piłkę i posłał ją obok bramki. W 14 min. świetnie spisujący się w tym meczu Aaron Seydel zakręcił defensywą Wolfsburga i uderzył dosłownie centymetry obok dalszego słupka. W odpowiedzi Younous Malli trafił do siatki, sędzia początkowo uznał gola, ale po konsultacji z VAR zmienił decyzję - moim zdaniem słusznie, bo stojący na spalonym Origi nie dotknął co prawda piłki, ale uniemożliwił Kronholmowi interwencję. Przez resztę 1. połowy oglądaliśmy kilka pół-szans z obu stron, ale żadna z drużyn nie potrafiła uzyskać wyraźniej przewagi. Po przerwie przycisnęła Kilonia - po dograniu Patricka Herrmanna z bliska piętą strzelał Seydel, ale Koen Casteels instynktownie obronił. Piłkarze Wolfsburga zdołali uspokoić sytuację, ale widać było, iż dążą nie tyle do zdobycia gola, co raczej do wytrącenia rywala z rytmu, utrzymywania się przy piłce i oddalania gry od własnego pola karnego. To wychodziło im dość dobrze, w związku z czym było sporo walki w środku pola. Decydującym momentem była 76 min. - po centrze z rzutu rożnego pozostawiony bez opieki Robin Knoche zdobył jedynego gola tego meczu. Po utracie bramki powietrze zupełnie wyszło z piłkarzy drugoligowca, nie było już żadnego poważniejszego zrywu z ich strony. Zdołali jeszcze trafić do siatki po rzucie rożnym, ale po kolejnej konsultacji z VAR arbiter słusznie nie uznał gola z powodu zagrania ręką Czichosa. Dla Wolfsburga drugiego gola zdobyć mógł Origi, ale Kenneth Kronholm skutecznie skrócił kąt i Belg uderzył obok bramki.



