Jeszcze co do składu Argentyny, to generalnie wśród kibiców i komentatorów tam konsensus jest taki, że jak Maradona dwukrotnie ich wprowadzał do finału MŚ, to oni mieli przeciętny skład - i faktycznie, jak człowiek popatrzy, to tam poza Ruggierim, Valdano (ich znam, bo grali w Realu) i Maradoną grali sami zawodnicy z ligi argentyńskiej, albo jacyś zawodnicy z zespołów z drugiego szeregu w Europie, no i Passarella, ale on nie grał przez chorobę/konflikt z Maradoną. Dopiero potem do kadry weszli Caniggia, a jeszcze później Batistuta czy Simeone. Nie wiem czy obecnie w piłce jest możliwe żeby jeden zawodnik na MŚ strzelił 5 bramek, miał tyle samo asyst i w pojedynkę doprowadził drużynę do tytułu, ale chyba przekonywanie o słabości kadry Argentyny w samej Argentynie mało kogo do czegoś przekona. Kiedyś w Piłce Nożnej był fajny artykuł na ten temat, jak jeszcze od czasu do czasu czytałem, nawet nie wiem czy dalej jest to wydawane, ale nie mogę znaleźć w necie. Nawet intuicyjnie jak człowiek popatrzy na skład RFN z tamtego finału 86 to jasno widać kto miał więcej klasowych piłkarzy.
Nie wiem jak wcześniej (na pewno Węgrzy Puskasa, Holendrzy z Cruyffem), ale któraś Hiszpania, pokolenie Zico w Brazylii, Holandia z tym całym wielkim pokoleniem Van der Saara czy Kluiverta i teraz Argentyna to chyba najlepsze pokolenia które nie wygrały żadnej międzynarodowej imprezy. Można pisać o obronie, ale to, że Messi, Higuain, Aguero, Tevez, Di Maria czy Mascherano nie wygrali nawet Copa America to jakiś żart.



