I owszem, na początku lat 60. chyba tylko liga hiszpańska była lepsza niż brazylijskie kluby. No bo to jest logiczne, skoro zawodnicy z rzadka wyjeżdżali a Brazylia miała najlepszą kadrę na świecie, to siłą rzeczy Santos czy Botofago miało niesamowite składy. Jak Santos jeździł po tournée po Europie żeby grać z europejskimi zespołami, to chyba tylko w Hiszpanii Brazylijczycy częściej przegrywali niż wygrywali. Co najwyżej można pisać, że tamta liga do końcówki lat 60. przypominała bardziej to co teraz znamy pod rozgrywkami o Puchar Króla etc. No ale nie zmienia to faktu, że Santos tam wszystkich jechał jak chciał, zarówno w rozgrywkach stanowych jak i Brasileirao.



