Widzisz, od razu zmienia to całą wypowiedź, prawda? A dalej jest o powodach zmniejszania tej tożsamości przez bandyckie i chamskie zachowania. Też przytocze, bo nie dopatrzyłeś. Od razu całość.Frekwencję zwiększa utożsamienie się z klubem i wiele czynników powiązanych z komfortem. Jakość infrastruktury, oglądanego poziomu sportowego, poczucie bezpieczeństwa, oferta okołostadionowa, ceny biletów. Tożsamość w tym wszystkim nadal jest istotna.
Miło by było, gdybyś odnosił się właśnie do całości. Nie wybranego fragmentu, który bez całości wręcz wygląda na jej przeczący. Nie badź prawdziwym KręcinąFrekwencję zwiększa utożsamienie się z klubem i wiele czynników powiązanych z komfortem. Jakość infrastruktury, oglądanego poziomu sportowego, poczucie bezpieczeństwa, oferta okołostadionowa, ceny biletów. Tożsamość w tym wszystkim nadal jest istotna. Piłka nożna to w Polsce najpopularniejszy sport; jednak podobne zachowania utrwalają stadionowy wizerunek miejsca odpychającego dla większości ludzi. Nie buduje się mody bywania na stadionach. Ba, znam ludzi, którzy przestali chodzić, bo przestali się czuć dobrze na stadionach własnych klubów. Gdyż byli np atakowani za to, że pozostali na swoich miejscach, lżeni czy obrzucani lub im grożono; zamiast przejść na inne miejsca, bo tak się zażyczyło ultrasom, bo oni mają własne plany co do tego jak i gdzie kto ma kibicować. Nie mówiąc o zachowaniu wobec kibiców przeciwnika. Naprawdę, nie wszyscy czują się dobrze w patologicznej atmosferze. Niektórzy przychodzą kibicować, nie śpiewać o odbywaniu stosunków analnych z policjantami.
P.S.
Przypadek, który wyciągasz, jest czymś odmiennym od nie przychodzenia chuliganów na mecze - mówisz o trwałym proteście wobec zarządu. To dosyć spora różnica. Przy czym pisałem w tym temacie, że taka forma protestu nim właśnie jest, w przeciwieństwie do tego, co się działo w meczu Lecha.



