Finał LM 2018 Real Madryt - Liverpool FC

Wojtekb
Kluczowy Zawodnik
Kluczowy Zawodnik
Posty: 1003
Rejestracja: 07 lut 2012, 22:49
Reputacja: 580

Finał LM 2018 Real Madryt - Liverpool FC

Post autor: Wojtekb » 26 maja 2018, 15:23

Ciekawe zderzenie filozofii piłki się szykuje. Klopp to fanatyk futbolowego rock'n'rolla. Chce się napierdalać, porywać tłumy i rozwalać gitary na scenie. Nie jest przy tym głupi i wie, że nawet najbardziej szalone widowisko jest reżyserowane. Zidane z kolei uważa, że na boisku przede wszystkim trzeba umieć cierpieć. Jego Real rzadko gra porywająco, ale jak nikt inny potrafi przetrwać trudne chwile, zmęczyć rywala, zajechać go psychicznie i rzucić się do gardła kiedy nadarzy się okazja. Moment, w którym zaczynasz myśleć, że możesz ten Real pokonać, to moment w którym przegrywasz.

Nie jest odkryciem, że Liverpool wyjdzie na ten mecz z pozytywnym nastawieniem i odrobiną szaleństwa. Dużo zależy od tego czy Real zdoła ten wczesny sztorm ujarzmić czy skończy jak Porto, City i Roma - na deskach jeszcze w pierwszej połowie. Im dłużej będzie się utrzymywał remis, tym bardziej szanse Liverpoolu będą malały. Zmęczenie i presja w miarę upływu minut na pewno na The Reds będą odbijały się mocniej, bo mają dużo bardziej intensywny styl gry i dużo mniej doświadczenia oraz boiskowego cynizmu od Realu. Dodatkowo LFC ma gorszą sytuację kadrową. Wiadomo jak Klopp ułoży ekipę - jedyną zagwozdką jest to czy Can da radę zagrać od początku. Na ławce nie ma praktycznie żadnych rozsądnych opcji. W drugiej połowie można spodziewać się wejścia Wijnalduma lub Cana, zależnie od tego który usiądzie, ale niezależnie od tego jaki będzie przebieg wydarzeń - to po prostu będzie jedyna świeża para nóg jaką Klopp będzie miał do dyspozycji po przerwie i która nie obniży znacznie jakości składu. Zidane tymczasem będzie miał na ławce Asensio, Vazqueza, Nacho, Kovacicia i kogoś z dwójki Benzema/Bale. Ogromna swoboda taktyczna, z której w dodatku Zizou wie jak korzystać.

Ustawienie Realu może być różne ale wiele wskazuje na powtórkę z Cardiff. Niewiadomą jest to czy obok Ronaldo będzie Bale czy Benzema. Tamta taktyka świetnie zadziałała na Juventus, bo Juve nie miało nic do zaoferowania na skrzydłach. Zostawienie tam swobody Marcelo i Carvajalowi oraz skupienie się na walce o środek pola wypaliło perfekcyjnie. Liverpool to odwrotność - para Mane Salah to zabójcza broń i pewnie już zacierają ręce na bycie zostawionymi sam na sam z Carvajalem i Marcelo. Szerokie 4-4-2 lub nawet 4-5-1 z dorzuconym Kovaciciem w roli plastra na Salaha wydawałoby się dla Realu najrozsądniejsze by asekurować skrzydła. Ale Zidane najwyraźniej nie chce dostosowywać się do rywala. Chce grać swoje - grać piłką i cierpliwie czekać aż Liverpool się odsłoni. Odważna decyzja, podobna do tej na której Pep bardzo się przejechał w ostatnich trzech starciach z Kloppem.

Gdybym miał bawić się w jasnowidza, powiedziałbym że Liverpool wygra jeśli do przerwy będzie prowadził przynajmniej dwiema bramkami. W przeciwnym wypadku doświadczenie, szeroka kadra i taktyczna elastyczność Realu przeważą.

Wróć do „Puchary Europejskie”