Z braku argumentów chcesz sprowadzać do takiego poziomu dyskusję? Dobrze, wezmę się za jakąś ripostę, skoro myślisz, że w dyskusji chodzi o to, nie o wyłożenie racji. Powiedz, do której szkoły chodzisz, to może wpadnę, skoro zapraszasz. Uwierz, nie chcesz, bym podjął taki sposób rozmowy, bo staram się nie być złośliwy i nie uciekać w retorykę, by wyłożyć uczciwie sprawę. Nawet, jeśli działa to w jedną stronę.
Przy okazji - nie użyłeś ironii. Chcesz definicję? Tak na przyszłość, przyda Ci się.



