krótko mówiąc - piłkarz może grać z urazem nie będąc tego świadomym, a niedociągnięcia biorąc jako efekt swych błędów, nie problemu medycznego. Podawałem przykład tego piłkarza chyba z Kostaryki, co musiał być ściągany siłą z boiska, bo nie czuł, że coś mu jest i chciał grać - a nie wiedział właśnie z powodu ciosu w głowę i dezorientacji. To co dopiero przy ciosie, który nie wywoływał np stałego bólu czy nudności albo zachwiań równowagi, ale spowodował zaburzenia.
Widzisz - nawet jego własne słowa już po meczu pokazują o czym myślał - o jego przebiegu, emocjach, na tym się skupiał. Co dopiero w trakcie. Człowiek bez jakichś silnych, jawnych objawów może spory czas nie dostrzegać problemu. Sam też kiedyś po tym jak człowiek mi spadł na koncercie na głowie miałem chwilowe zaburzenia postrzegania i nie dostrzegałem tego, chociaż widziałem trochę skokowo, mniej płynnie. Dopiero z zewnątrz znajoma zauważyła, że coś jest nie tak i w szpitalu polowym stwierdzili problem, chociaż nie wstrząśnienie, nie pamiętam dokładnie. Dopiero po zewnętrznych oględzinach np jak poruszam oczami przy ruchomym obiekcie przed nimi i inne takie.Nie mogłem zasnąć po meczu. Obrazki z tego meczu cały czas przebiegają mi przez głowę. Chcę niezmiernie przeprosić swoich kolegów, kibiców i cały sztab szkoleniowy. Wiem, że zawaliłem mecz dwoma błędami i wszystkich was rozczarowałem – podsumował na Twitterze swój występ Karius.
Dlatego nie ma sensu winić tutaj Kariusa. Może opieszałość lekarza Liverpoolu, ale ten musiałby mieć silny instynkt bo nie dostał sygnałów z boiska.



