Zabrzmiało to jak wypowiedź kibica danej reprezentacji. Pomijając to, że pozasportowo jestem z, nazwijmy to tak, pogranicza, sięgającego Prus, Mazowsza, Śląska, Litwy, Bawarii i Małopolski, to długa rodzinna historia. Zapewne jak sporo ludzi mieszkających w tym kraju. Kiedyś, jako dziecko kibicowałem kadrze Polski ale tylko dlatego, że wszyscy kibicowali i tego oczekiwano. Nie czułem tego, nie czułem więzi. Może sympatię do niektórych zawodników czy drużyn, ale nie więź, kochałem piłkę nożną, a reprezentacja Polski byłaby mi obojętna gdyby nie naciski. Taka postawa nie jest uczciwa ani wobec siebie, ani wobec kibicowania ani wobec innych. Zaś do piłki niemieckiej od początku czułem sympatię, od początku załapało. Potem się tylko utrwaliło. Tak to po prostu wygląda - uczciwość wobec uczuć i wobec ludzi na zewnątrz. By ich nie oszukiwać, że jestem z nimi, skoro nie jestem ani nie kryć się po kątach. Dlatego w sporcie nazywam ich swoimi, chociaż rzadko, ogólnie unikam takich stwierdzeń czy takich jak "zagraliśmy", gdy sam nie zagrałem, co innym przychodzi łatwo.
To tak, jakbyś pokochał Francuzkę i ktoś uważał za słuszne wyzywanie Cię i okazywanie odgórnej dezaprobaty, bo mówisz wprost, że to Twoja miłość, zamiast okazywać ją jakiejś Polce. Nie wybiera się tego, gdzie się człowiek urodzi, a historie rodzin, ziem i tak dalej są zawiłe i poplątane. Próby ich unifikacji to najczęściej robota rządów autorytarnych czy problemów z poczuciem bezpieczeństwa i tożsamości. Społeczności, "narody" nie są jednolite etnicznie, kulturowo, tożsamościowo itd. Można to zaakceptować, można napadać na ludzi, bo ci mają swoje własne uczucia i na własny sposób odbierają otoczenie. Po prostu gdy grają Niemcy to czuję emocje, czuję, że to są "swoi", którym kibicuję. Nie mam zamiaru kłamać innym, że czuję to w przypadku, gdy gra Polska - chociaż trzymam za nią zazwyczaj kciuki, bo sukcesy kadry są dobre dla kraju, w którym żyję i miło widzieć jak ludzie wokół się cieszą.
Do reprezentacji Polski zazwyczaj nic nie mam. Co najwyżej irytuje mnie jej otoczka medialna i kibicowska. Masa pseudokibiców przy turniejach, najpierw pijanych i wywyższających się, potem klnących na kadrę, media pompujące absurdalne baloniki, brak szacunku dla innych przy najmniejszym osiągnięciu. Nie przenoszę tego na zawodników, oni tego nie kreują. Ewentualnie czasem, przyznaję, gdy balonik pompowany jest niemiłosiernie i ignorowany jest świat piłkarski, jak to np było z pogardą wobec Włochów i śmianiem się z Hiszpanów, mam nadzieję, że pęknie z hukiem. Nie ze względu na niechęć do polskiej kadry, tylko na naukę pokory i szacunku w sporcie.
Jeżeli ktoś z tych powodów uważa za zasadne by mnie gnoić, to on ma problem, nie ja.



