To nie był trening. Robili to w godzinach relaksu, poza godzinami drużynowych treningów i to nie jednorazowo a od dobrych kilku dni. Nic tu nie było ćwiczone, to była forma wygłupów a nie jakikolwiek element treningu. Inicjatorem "zabawy" był Szczęsny, podłapał to Jędza i kilku innych i bawili się kto z wyższego pułapu złapie piłkę, bardziej obstawiano, że ktoś rozwali sobie nadgarstek, bo lecieli na łapy ale bark też tu pasuje. Ci bardziej profesjonalni jak Lewandowski albo Krychowiak oczywiście woleli w tym nie uczestniczyć i w tym czasie spędzali czas na basenie albo na rowerku. Karny kutas dla Nawałki, że na to pozwalał, bo podobno kontuzją pachniało znacznie wcześniej.
Informacja z pierwszej ręki.



