Jaką więc "własną" reprezentację? Reprezentacja Hiszpanii nie jest jego, nie jest prezesem tej federacji. O dobro federacji jak i reprezentacji ma dbać Luis Rubiales, nie Florentino Perez. To Rubiales odpowiada przed członkami federacji czy ogólnie kibicami z kraju za wyniki reprezentacji Hiszpanii i za to, co dzieje się za jej kulisami. Perez nie ma z tym nic wspólnego - on odpowiada przed ponad 100 tysiącami socios Real Madryt, którym właśnie operuje. Oddzielmy więc na samym początku te rzeczy. Perez = Real Madryt, nie reprezentacja Hiszpanii.
Skoro więc jesteśmy już w temacie Realu Madryt, to trzeba odpowiedzieć o ostatnich dniach w klubie. Zidane z dnia na dzień zrezygnował z funkcji i z należytym szacunkiem został pożegnany. Wróci jeszcze na Bernabeu, o czym mówiły nawet obie strony. Ale już od ponad tygodnia klub, który jako pierwszy w historii obronił Ligę Mistrzów, i to dwukrotnie, jest bez trenera. Mamy połowę czerwca, w trakcie MŚ w świecie piłkarskim, a już szczególnie w tych wielkich klubach, jest pauza na transfery czy inne wielkie ogłoszenia. Real nie mógł sobie pozwolić na czekanie do połowy lipca, by tuż przed pierwszym zgrupowaniem ogłosić menedżera. Tym bardziej, że na rynku nie było odpowiednich kandydatów, czego dowodem jest brak większych nazwisk wiązanych z tą posadą. Perez stwierdził więc, że gość, który...
O nie, wróć. Gość, który w 20 meczach nie przegrał ani jednego i miał bilans bramek 61:13. Wskaż drugiego takiego trenera, który ma takie statystyki(a grali z Francją, Niemcami czy Włochami) i został zwolniony. Nie znajdziesz. Może okres trenowania Porto nie był najlepszy, ale Real to także marka, która musi zapraszać do siebie sponsorów. Ci na pewno patrzyli z podziwem na ściągnięcie selekcjonera Hiszpanii. Obie strony pokazały jaja, bo Hiszpanie mogli równie dobrze odpaść w ćwierćfinale i byłoby wielkie zamieszanie. Tak czy siak, Florentino zadbał o interes Realu Madryt, klubu, którym dowodzi. Zadbał o spokój w głowach kibiców Realu na całym świecie i 100 tysięcy socios, przed którymi odpowiada. Przypomnijmy - socios, nie ludzie z całego kraju, którzy kibicują reprezentacji.
No dobrze, oderwijmy się od Pereza, bo tylko bezmyślna osoba mogłaby dalej obwiniać Florentina. Wcześniej pojawiło się nazwisko Rubialesa. Dlaczego o nim teraz przypominam? Bo to jest gość, który jako pierwszy obecnie powinien podać się do dymisji, a który właśnie podpalił atmosferę w całym kraju. To ten pan podsunął niedawno nowy kontrakt Lopeteguiemu, w którym zapisał klauzulę wykupu w wysokości 2 mln euro. Ktoś więc wpłacił klauzulę, sam zainteresowany trener stwierdził, że chce to wykorzystać i po Mundialu odejść, a teraz ten sam Rubiales płacze, że Lopetegui miał czelność korzystać ze swoich praw. No śmieszne. Czy to jest poważny prezes? Totalnie nie, na dwa dni przed pierwszym meczem Hiszpanów, reprezentacja została przez kilka godzin bez trenera. Teraz już go ma, bo ogłosili Hierro. Tak czy siak czasu się nie cofnie, niesmak pozostanie. A sami zawodnicy naciskali, by trener pozostał, tak wynika ze wszelkich przecieków. A żeby jeszcze dobić Rubialesa, to napiszę tyle, że federacja nawet tych dwóch milionów euro nie dostanie w obecnej sytuacji. Brawo!
Na koniec zostawiłem sobie ten fragment o tym nieszczęsnym porównywaniu. Przyjmijmy ten przykład Realu i Atletico. Jeśli w trakcie sezonu Zidane ogłosiły, że po sezonie odchodzi do Atletico, to słusznie na Bernabeu mogliby wznieść aferę i słusznie można by oskarżyć Zidane'a o podkładanie świń. Wtedy zwolnienie z miejsca byłoby jak najbardziej na miejscu. Dlaczego? Bo Real i Atletico dzielą interesy i wchodzą sobie na co dzień w drogę. Zaraz można by powiedzieć po pierwszym lepszym zremisowanym/przegranym meczu, że to Zidane robi to specjalnie. A gdzie wspólny interes Realu i reprezentacji Hiszpanii? Totalnie nigdzie. Nie grają razem w żadnych rozgrywkach. Dlatego dotąd w piłce nikogo nie dziwiło i nikt nie pisał długich elaboratów o Conte czy Van Gaalu, którzy ogłaszali opuszczenie reprezentacji na rzecz klubów jeszcze przed samymi najważniejszymi imprezami. Bo w świecie piłki to dwa różne światy, które dotąd wszyscy rozróżniali. Aż do dziś.



