Okazał się wystarczająco nieprofesjonalny skupiając swoją uwagę na negocjacji umowy z klubem tuż przed samym Mundialem. Będąc trenerem kadry, mając za chwilę mecz z Portugalią a pod sobą graczy Realu, Barcy i Atletico, którzy na boisku zwykle się nie kochają, koleś ogłasza 3 dni przed meczem, że będzie trenował Real. Po części piłkarzy pewnie ta informacja by spłynęła ale skoro wiemy, że MŚ i turnieje rządzą się często słynną "dyspozycją dnia", to jak myślisz, jak taka bomba miałaby wpłynąć pozytywnie albo w ogóle nie wpłynąć na szatnię ekipy celującej w mistrzostwo świata przed najważniejszym meczem w grupie? To jest przecież ewidentne rżnięcie we własne gniazdo przez trenera.
Zgadzam się z tym oczywiście choć tutaj tę decyzję trzeba będzie ocenić po występie na MŚ. Jak Hiszpanie wygrają mistrza, to okaże się, że ten cały burdel dookoła mógł na nich wpłynąć w jakiś sposób mobilizująco a sami wykreują sobie nowego trenera, jak popłyną to na związku nikt nie zostawi suchej nitki za to, że mieli gorące głowy.sickstick pisze: Natomiast zachowanie federacji komiczne. Zachowali się jak obrażony chłopiec i sami postawili dobro reprezentacji niżej, niż swoją własną dumę. Aż ciężko w to uwierzyć. Piastując ważne stanowiska czasem trzeba potrafić wciąż szeroko się uśmiechać po liściu w twarz, bo pozbycie się tego uśmiechu może spowodować lawinę kolejnych liści. Uważam ze tutaj prezes zrobiłby mądrzej przemilczając tę sprawę i rozgrzebać te gówno dopiero po turnieju. A tak dołożył swoje piętno i Hiszpanie rozpoczynają mundial w totalnym burdelem, zamiast z zaledwie niesmakiem.



