Nie oglądałem tego meczu na żywo, oglądałem w całości po latach więc żadne różowe okulary. I choć mam już trochę wiosen na karku i do wielu rzeczy, szczególnie w piłce podchodzę z większym dystansem, uwierz mi, jeśli znalazłby się w ostatnich latach kozak który zagrałby w jakimkolwiek finale na takim poziomie, z takim polotem i fantazją to kwiczałbym jak zarzynana świnia bo do tego typu występów mam ogromną słabość. Fani Messiego jarają się jak Argentyńczyk założy jakiemuś leszczowi w La Liga siatkę czy dogra piłkę na centymetr. To co ja mam zrobić widząc taki popis Fenomeno? Wystrzelić się w kosmos? Ale to znów sprowadza się do tego, że fani Leo to w większości młode szczawie i mało w życiu widzieli. Co niestety nie przeszkadza im robić z siebie wielkich znawców piłki. Poszerzą horyzonty to kiedyś może będą stroną w dyskusji, bo na ten moment wymiana argumentów przypomina odbijanie piłki od ściany.



