Oczywiście cieszę się ze zwycięstwa Chorwatów (na dużych imprezach trzymam kciuki za reprezentacje z Europy Wschodniej), ale był to narazie najsłabszy mecz turnieju. Pierwsza połowa - przez pierwsze 30 minut wyróżnić można było tylko strzał Perisicia nad bramką, a okoliczności w jakich padł gol najlepiej podsumowują tę część meczu. Jak kiedyś obrazowo określili na Weszło oglądanie takich meczów - borowanie bez znieczulenia. Rakitić ani Modrić nic wielkiego nie pokazali, podobnie jak Iwobi u Nigeryjczyków. Po przerwie nie było lepiej, a szanse Nigeryjczków pogrzebał Troost-Ekong, który postanowił zabrać się za zapasy (wiadomo, że przy lornerach jest wiele przrpychanek, ale to co zrobił piłkarz Bursasporu było grubą przesadą). Mecz ożywił się w końcówce, Nigeryjczycy zaczęli coś grać, Kovacić mógł podwyższyć na 3:0, ale losy rywalizacji były już rozstrzygnięte.
Są zwycięstwa Rosjan i Chorwatów, czas na Serbów i Polaków - liczę, że wschodnioeuropejskie reprezentacje w komplecie wyjdą z grup.



