Nie no, Polacy juz wyraźnie siedli po drugim golu. To podobny casus do finału LM i gry Liverpoolu. Po przerwie Polacy wyszli jakby z nowymi siłami, na nowo napompowani, cos tam sie starali zrobic (inna sprawa jak to cos wychodziło), cos jak Liverpool po wyrownującym golu Mane... no ale jak drugi raz praktycznie samemu strzelasz sobie gola, to mentalnie, podejrzewam, musisz byc wypruty do cna. I chyba tak sie własnie teraz Polacy czują. Kuriozalne bramki, po głupich błędach.
Senegal zostanie wyjasniony w kolejnych meczach, bo oni naprawde gówno wielkie grają.
A Polska? Jak Nawałka zrezygnuje z bezwartosiowego Milika, wróci Glik, a Polacy beda potrafili napompowac sie na nowo, to nie widze przeszkod by z Kolumbia i Japonia mogli powalczyc. Ten mecz, jak na moje, jest juz przegrany.
I tak wiem, jak to brzmi.Z optymizmem o Polsce, które przegrywa z tym zenujaco słabym Senegalem.... Ale powiedzmy sobie szczerze, gdyby nie błędy Polaków w obronie, to najprawdopodobniej byloby wciąz po zero, bo Afrykanie gówno wielkie z przodu graja. A Polska gra bez swojego najlepszego obroncy i jednego z najlepszych piłakrzy wogole. Wiec jesli wroci to jest nadzieja, ze podobnych błedów uda sie uniknąc w przyszłosci. A w ataku? Nawałka zjebał. Co tu duzo mowic. Mądrze sie to pisze po fakcie ale niestety taka jest prawda. Polacy z przodu wygladali jak dzieci we mgle, nikt nie wiedział co ma robic. Na te chwile wydaje sie, ze Zielinski z Milikiem nie moga razem grac, bo ich style sa zbyt podobne i jedynie sobie przeszkadzają. Dac Ziela wyzej, za Milika Linetty albo Goral i mam wrazenie, ze wygladałoby to lepiej mimo teoretycznie bardziej defensywnego ustawienia.



