Zawalił, bo źle obliczył lot piłki! Było widać na powtórce (od strony bramki senegalskiej?) że piłka skręciła zaraz po koźle w prawo, wprost pod nogi Nianga...
A dalej wiadomo miazga.
Patrząc zaś na statystyki pomeczowe, wcale to tak źle nie wygląda, Polska przebiegła 110 km, zaś Senegal tylko 107!
Wychodzi więc na to, że nawet po tym boisku biegaliśmy bez celu.
No właśnie i po co ten Peszko pojechał, teraz nie ma kogo wystawić, a tak byłby Frankowski czy nawet ten Szymański. No ale najważniejsza jest atmo-sfera.
Przynajmniej Krychowiak zdobył najpiękniejszą bramkę meczu i tego będę się kurczowo trzymał.



