W studiu pomeczowym BBC fajną rzecz powiedział Cesc Fabregas. Mniej więcej:
Chorwaci nie zagrali wspaniale, ale wiedzieli co chcą grać i tego się trzymali.
Nic dodać nic ująć. Chorwacja jest świetnie przygotowana. Podporządkowuje grę swoim atutom. Doskonały technicznie i wybiegany środek pola, zadziorni i silni napastnicy umiejący przycisnąć rywala, boczni obrońcy potrafiący dynamicznie wyjść do przodu i celnie wrzucić. To są główne zalety tego zespołu i wszyscy tam pracują na to, żeby z nich wycisnąć maksimum. Pomoc zagrała wczoraj po profesorsku. Wiele osób wcześniej już rozpływało się nad Modriciem i słusznie - rewelacyjne wyjścia spod pressingu, praca w obronie, wyprowadzanie kontr no i wisienka na torcie w postaci ślicznego gola. Ale równie świetnie zagrał Rakitić i wielką pracę wykonał też Brozović. Tego ostatniego nie cenię szczególnie, ale wczoraj w tercecie z dwójką wybitnych kolegów wyglądał bardzo dobrze i to jego odbiór zapoczątkował akcję na 2:0. W ataku Perisić, Rebić i Mandżukić bez przerwy nękali obrońców i Willy'ego i ci cały mecz mieli kłopoty z wyprowadzeniem piłki - pierwsza bramka z resztą była tego owocem, choć sam Rebić ma szczęście że jeszcze był wtedy na boisku.
Sędzia w ogóle pobłażliwy w obie strony. Można było wyciągnąć parę żółtych kartek więcej, a Rebić i Otamendi zapracowali na to żeby skończyć przed czasem.
Argentyna na drugim biegunie, jak z resztą widać po wyniku. Upada mit Sampaoliego wielkiego trenera. Choć trzeba mu przyznać, że z taką kadrą grać takie gówno to jest, na swój sposób, mistrzostwo świata. Nikt tam nie wie co ma grać. Wybory personalne dziwaczne. Caballero pięknie się odpłacił za zaufanie. Meza, Acuna, Enzo Perez - co to są za goście. Obrona nie umie wyprowadzić piłki. Messi zdziałał tyle, że równie dobrze mógł ten mecz oglądać w telewizji i nie byłoby różnicy. Kun i Higuain siebie warci. Dybala wchodzi i gra jak paralityk. Niesamowite, że z takim potencjałem ludzkim można grać tak źle - każdy wygląda jakby Wawrzyniak ubrał jego koszulkę i biegał po boisku. Jeszcze do gola to jako tako wyglądało. Budowanie akcji co prawda kulało, bo Otamendi, Willy i Tagliafico byli ciśnięci przez Chorwatów niemiłosiernie i sobie z tym nie radzili. Ale jak już udało się dokopać piłkę na połowę Chorwatów, to coś tam się czasem udało sklecić. Ale potem gol Rebicia i z Argentyny zupełnie uszło powietrze. Nie ma taktyki, nie ma motywacji, niczego nie ma w tej drużynie.
Jeszcze druga kolejka nie zamknięta więc wcześnie by wyrokować, ale Chorwaci mogą tu namieszać. Są świetnie przygotowani, wiedzą co mają grać i przyjemnie się na nich patrzy. Z potentantów nikt się jeszcze specjalnie nie rozpędził, a Chorwacja wygląda na ekipę która każdemu może sprawić problem.



