Mówia, ze sa reprezentacje, które ''budują'' sie na turniejach. Jak Belgowie złapią luz, poczuja ze jak dobrze współpracują to gra idzie im wysmienicie i zwęsza szanse na historyczny sukces, to z takim potencjałem moze z nich byc czarny kon na miare Greków w 2004 roku.



