Trochę bez emocji ten mecz (albo to już mój przesyt spowodowany dużą dawką futbolu?). Koreańczycy niby coś tam próbowali, ale oprócz sytuacji Sona z 1. połowy, błędu Marqueza i ładnego gola w końcówce niewiele z tego wychodziło. Meksyk nie grał już tak efektownie jak w 1. połowie meczu z Niemcami, ale i tak stwarzał sobie okazje i mógł wygrać wyżej (tuż po pierwszym golu strzał Layuna nad bramką, w 2. połowie uderzenie Guardado świetnie obronione przez koreańskiego bramkarza).
Meksyk może się okazać czarnym koniem tego turnieju - prawdodobnie wygrają grupę i w 1/8 finału trafią na Szwajcarię, mają więc realne szanse na dojście przynajmniej do ćwierćfinału.



