Odnośnie Polski: bezpośrednio trzeba obwiniać Nawałkę. 3-5-2(albo 3-4-3, jak kto woli) nie graliśmy prawie w ogóle przed Mundialem. Mała rewolucja kadrowa byłaby rozsądna, ale nie zagranie tak dzikim ustawieniem. W następnej kolejności Lewandowski. 180 minut wstydu. Tak słabo Robert nie grał dawno. Ten sezon nie był przypadkiem, możliwe, że liczył na podniesienie swojej wartości na turnieju, a obecnie mocno od siebie odstraszył. Czego oczekiwać od kapitana? Czegoś więcej. Skoro jedziemy po Messim za to, że opaskę ma tylko za bycie najlepszym w kadrze, to to samo trzeba powiedzieć o Lewym. Już po meczu z Senegalem pisałem, że kapitan z niego żaden - po meczu podbitka do dziewczyny, a po straconych golach spuszczona głowa i zero motywacji innych. James w porównaniu z nim pokazał charakter.
Odnośnie Kolumbii: mecz o wszystko wygrany, cel spełniony, trzy punkty zainkasowane. Ale radości pełnej póki co nie ma, teraz drugi mecz o wszystko, z Senegalem. Trudniejszy, bardziej wymagający i kosztujący jeszcze więcej nerwów. James znowu musi wznieść się na wyżyny, oby Ospinie nie dolegał uraz i zagrał podobnie jak dziś. No i obrona musi trochę ochłonąć, bo dziś momentami było niepewnie. Jestem pełen niepewności, Koulibaly i Sane grają póki co genialny turniej, Mane drugi raz z rzędu dostaje MVP meczu... Cholernie boję się ich kontr.
Btw., w tym wypadku nie cieszę się z przegranej Polski. Cieszę się z wygranej Kolumbii. W meczu z Japonią kciuki za Polskę, bo może pomóc Kolumbii w kwestii zajęcia pierwszego miejsca w grupie.



