Grające w tym turnieju ładny futbol Peru w końcu znalazło drogę do siatki - Carrillo trafił pięknym wolejem, a Australijczycy jeszcze raz pokazali, że choć są waleczni i solidni w obronie, to w ofensywie mają po prostu za mało argumentów. Po utracie gola niby atakowali, ale wolno i bez pomysłu, za dużo podając w poprzek boiska. Jedną z nielicznych sytuacji stworzył po indywidualnej akcji Rogić - piłkarz Celtiku przedarł się środkiem i zdołał oddać strzał, obroniony przez Gallese. Po przerwie gola zdobył Guerrero - pilnowany na radar kapitan Peruwiańczyków zdołał obrócić się i uderzyć precyzyjnie przy słupku. Australijczycy ruszyli się do przodu, mieli dwie sytuacje po stałych fragmentach gry (jedną z nich wprowadzony na boisko weteran Tim Cahill - to jego czwarty Mundial!), ale ten okres ich lepszej gry był krótki, szybko wróciła mizeria w ofensywie i Kangury nic już nie zdziałały.
Szkoda Peru, gdyby wykorzystali którąś z sytuacji z Danią to pewnie oni graliby w 1/8 finału, z korzyścią dla atrakcyjności turnieju. To kolejna obok Iranu reprezentacja, która odpada w grupie zostawiając świetne wrażenie.



