Mecz o honor, [k****] ich mać...
Podsumujmy, Mundial przegrany po dwóch kolejkach. Mecz o pietruszkę i zmazanie plamy, której nie da się zmazać. Prowadzimy 1:0, czy wygramy, czy zremisujemy nic nam nie zmienia. Po drugiej stronie przeciwnik, który nie ma zamiaru grać w piłkę i odlicza czas do końcowego gwizdka. Zamiast spróbować dojechać kitajców jak wczoraj Kostaryka w pierwszych minutach Szwajcarów, my uprawiamy radosne udawanie futbolu razem z naszymi rywalami. Olać ich, oni osiągnęli swój cel i zagrają w 1/8 z Belgią i Anglią, naszej kompromitacji nic nie zmaże ale mogliśmy faktycznie powalczyć o honor i w meczu o nic, ukarać żałośnie kombinujących Japończyków.
Niesamowite, Polska wygrała mecz ale czuje jedynie zażenowanie. Tak naprawdę zamiast tego mizernego 1:0, wolałbym żebyśmy zremisowali ten mecz 1:1 po jakiejś głupiej bramce Japonii w 93 minucie ale w efekcie huraganowych ataków Polaków do ostatnich minut. Zamiast poprawy wizerunku po zwycięstwie, zostaje tylko niesmak, który świetnie się komponuje z tym co zaserwowała nam ta reprezentacja podczas tych mistrzostw.



