Nasze najważniejsze wspomnienia mundialowe

Awatar użytkownika
Morrow
Administrator
Administrator
Posty: 12926
Rejestracja: 15 maja 2006, 22:36
Reputacja: 2053

Nasze najważniejsze wspomnienia mundialowe

Post autor: Morrow » 29 cze 2018, 19:15

Miałem to poruszyć w knajpie ale trochę szkoda żeby zaraz przepadło i zaginęło pod lawiną innych postów.

Mam sporo typów ale je może wrzucę później.

Zacznę od pierwszego, tak silnego związanego z tymi imprezami. Mistrzostwa świata w 1994 roku w USA, maskotka to pies Striker, mój pierwszy Mundial, którym żyłem z racji zainteresowań w moim domu. Maradona powoli schodzący ze sceny, złapany w trakcie turnieju na narkotykach, Romario i Bebeto brylujący w Brazylii, Salenko wbijający 5 bramek Kamerunowi, szalejąca Rumunia z następcą Maradony, Hagim w składzie ("Maradona Karpat"), która ostatecznie wyeliminowała Albicelestes w 1/8 po dramatycznym meczu, Szwecja z Brolinem oraz Anderssonem i Bułgaria ze Stoiczkowem w półfinałach, mnóstwo emocjonujących, cholernie zaciętych spotkań na drzewku i dogrywek.

No i na końcu finał Brazylia - Włochy, mało emocjonujący i zakończony wynikiem 0:0. I w serii rzutów karnych podchodzi do swojej, najważniejszej próby Roberto Baggio, który ciągnął Włochów za uszy cały turniej. Dwa gole w półfinale z Bułgarią, bramka z Hiszpanią w ćwierćfinale, dwa gole z Nigerią w 1/8 - strzelił na turnieju 5/6 bramek Włochów w fazie pucharowej, bramki z Nigerią w 88 i 100 minucie, gol z Hiszpanami decydujący o awansie w samej końcówce (jakby Messi albo CR7 zagrali takie drzewko to Złotą Piłkę by dostali jeszcze w Rosji a ich fanom zabrakłoby chusteczek). Mnóstwo dzieciaków wtedy nosiło ten charakterystyczny kucyk i kibicowało Włochom właśnie za sprawą tego geniusza.

Massaro wcześniej wybroniony przez Taffarela (wtedy wszyscy bramkarze na podwórku woleli być Taffarelem niż Pagliucą;)), Dunga pewnie trafiający swojego karnego więc Baggio musi trafić ale nie trafia. Łzy Baresiego, radość Pele na trybunach i Brazoli na murawie. A fenomen jakim był Roberto Baggio i kosmiczny Mundial jaki rozegrał, będąc jego niekwestionowaną gwiazdą, tak jak i cała jego kariera, została zdefiniowana przez ten jeden strzał. Dziś już mało kto wspomina jak wielkie mistrzostwa zagrał wtedy Włoch, za to ciągle wspomina się tę nieszczęsną jedenastkę. Całe piękno i okrucieństwo futbolu w jednym momencie.





Jako smaczek - gol Maradony z Grecją z tych mistrzostw. Dla porównania tego jak potrafili grać wtedy a jak grają teraz.


Wróć do „Inne tematy okołomundialowe”