Sędziowska mafiaMagnum pisze: Ja się z tym nie zgadzam, bo, tak jak powiedział Collina, każda sytuacja jest analizowana, więc po co sztucznie dawać komuś opcję? To, że Marciniak nie poszedł obejrzeć czegoś nie oznacza, że nie była analizowana - właśnie była. Jeśli prawdą jest (bo dalej nie ma takiej pewności), że rzeczywiście VAR zignorował, to słusznie dostanie bilet do domu od FIFA, bo na takie sytuacje nie ma miejsca. Po prostu w obecnej sytuacji sędzia nie może / nie powinien móc zignorować tego, co mówi VAR no i tyle. Nie uważam, żeby te challenge coś zmieniły, jestem tutaj z Colliną.
Chodzi o transparentność. Trochę sam sobie zaprzeczyłeś, bo z jednej strony piszesz, że gol dla Korei i tak musiał zostać uznany dzięki niemal bezbłędnemu VARowi a z drugiej, jak sam pokazałeś, w powyższym poście - mieliśmy kontrowersję w meczu Niemców ze Szwedami, która nie została odpowiednio zinterpretowana i nie wiemy czy wina leży po stronie Marciniaka, bo zignorował system, czy zawiódł sam VAR i Ci goście, którzy mu wysyłali sygnał więc tak naprawdę tylko pewne grono wie kto tu zawalił.
Trzeba sobie zadać jedno pytanie. Dla kogo i po co jest VAR? Czy to jest tylko narzędzie dla sędziów żeby im ułatwić pracę, czy funkcja, która ma w opinii wszystkich sprawić, że maksymalnie zminimalizujemy poziom pomyłek sędziowskich a gra będzie przejrzysta?
Z boku to trochę wygląda jak dalszy i niezrozumiały dla mnie opór środowiska sędziowskiego, które mimo nowego narzędzia i rozwoju technologii wciąż obawia się o to, że ktoś w jakikolwiek sposób może wpływać na ich decyzje. Tak jak z samym VARem przy jego początkach w piłce. Przez lata była krytyka sędziów, domaganie się przez obserwatorów i kibiców wprowadzenia systemu wideoweryfikacji stosowanego z powodzeniem w innych dyscyplinach, co spotykało się z oporami środowisk rządzących piłką. Były po drodze jakieś głupoty i półśrodki, typu sędziowie bramkowi (pięknie zweryfikowani w tegorocznej LM) aż w końcu przynajmniej FIFA się złamała. Finalnie i tak jedyną osobą odpowiedzialną za decyzję pozostaje sędzia i to w jego gestii są wszystkie decyzje. Aktualnie dostał narzędzie, które wspomaga jego pracę i które działa nieźle choć nie oszukujmy się, pole do interpretacji w wielu kontrowersyjnych sytuacjach, z VARem, czy bez, zawsze pozostanie. Przykłady tego widzimy nawet teraz w Rosji.
Wiedząc już, że główna obawa, jaką jest wydłużanie czasu gry, nie okazała się mieć odzwierciedlenia w rzeczywistości, to co takiego powodowałyby te challenge (powiedzmy nawet 1 na drużynę na mecz), że trzeba się przed nimi tak bronić? Podważanie autorytetu sędziego? Wychwytywanie błędów, które nie zostały wyłapane przez ludzi przez VAR? Po to przecież jest ten system żeby tych błędów nie było więc każde udoskonalenie mogące w tym pomóc jest tu cenne. Do tego dochodzi aspekt transparentności - trener czy piłkarz, który został podcięty i jest przekonany, że był karny, który w jakiś sposób nie został podyktowany, ma przekonanie, że dysponuje narzędziem, które sprawi, że jego drużyna zostanie w tej sytuacji potraktowana uczciwie. Karny na Bergu był, ktoś to zinterpretował inaczej, gdyby poszedł challenge musieliby się na tym skupić jeszcze raz i być może mając te kilkadziesiąt sekund więcej Polak by uznał, że 11 była co by skutkowało prawidłową decyzją. Wszyscy zadowoleni, Szwedzi mają karnego, sędzia jest czysty, bo poprawił swój błąd, kolejny triumf VARu. O to przecież w tym chodzi. Ponadto zastrzeżenie VARu tylko dla sędziów nadal będzie prowadziło do sytuacji, że "Real kupił LM" jak okaże się, że Marciniak znowu, tym razem w LM, zinterpretuje niewłaściwie zdarzenie. Może to zrobić i po challenge'u i kontroli w VARze ale wówczas będzie też całkiem inny odbiór tego zdarzenia a on sam oberwie. I podejrzewam, że tego boją się sędziowie.
Serio, jakie są argumenty przeciwko temu żeby zespół miał prawo do 1 challenge'a na żądanie w trakcie meczu? Do głowy przychodzą mi tylko dwa. Jeden to, wzorem siatkówki, kwestionowanie decydującej bramki w doliczonym czasie gry jako akt rozpaczy po przegraniu meczu, co zamiast euforii sprawia, że jest chwila oczekiwania w napięciu. Drugi to sztuczne przedłużanie meczu w doliczonym czasie gry ale z tym akurat sędzia meczu Korea Płd - Niemcy, pokazał, że można sobie łatwo poradzić. IMO oba nie na tyle istotne żeby stanowiło to jakąś przeszkodę a posiadanie jednej wideoweryfikacji na żądanie raz, że mogłoby wydłużyć mecz w stopniu jedynie marginalnym, dwa, że przy tak niewielkiej liczbie challenge'ów wymuszałoby racjonalne dysponowanie nimi.



