Największe rozczarowania MŚ 2018

Awatar użytkownika
Morrow
Administrator
Administrator
Posty: 12926
Rejestracja: 15 maja 2006, 22:36
Reputacja: 2053

Największe rozczarowania MŚ 2018

Post autor: Morrow » 30 cze 2018, 18:44

Było wymieniane już wcześniej ale wstrzymałem się do czasu odpadnięcia.

Argentyna - eliminacje sugerowały, że tu nie szykuje się nic dobrego ale zawsze można było liczyć, że turniej rządzi się swoimi prawami. Nic z tego, dostaliśmy chaotyczną, bezbarwną drużynę biegającą po boisku jak kurczaki bez głowy. 4 lata temu w teorii nie byli znacznie lepsi ale tam przynajmniej Sabella potrafił ich zorganizować z tyłu, Mascherano rządził na boisku i w szatni a i Messi wyglądał na będącego w wyższej formie (nic dziwnego, był 4 lata młodszy). Teraz zabrakło wszystkiego - organizacji gry, jakości wykonawców i formy liderów. Zawiodło wszystko, z trenerem na czele, który miał być dla Argentyny Midasem futbolu pozwalającym dać tej generacji jakiś spektakularny sukces a okazał się parodystą, który kompletnie się pogubił. O miano najgorszego trenera turnieju będzie rywalizował z Loewem oraz Nawałką i ma całkiem spore szanse.


Messi - jakby sympatycy Leo nie próbowali zaklinać rzeczywistości, to był najsłabszy z tych "aktywnych" Mundiali Messiego (tego w 2006 tu nie liczmy, bo tam robił za rezerwowego). Można zwalać na partnerów, na trenera i wszystko inne ale Argentyńczyk zwyczajnie nie był w swojej topowej formie. Nie był też w stanie pociągnąć tej chaotycznej zbieraniny do czegoś więcej, trudno wręcz oprzeć się wrażeniu, że w Rosji, dostosował się do niej poziomem. Jeden gol z Nigerią, dzisiaj świetna asysta do Aguero i pseudoasysta do Mercado, jeden fajny rajd ale choć się starał, na boisku go praktycznie nie było, podobnie jak z Chorwacją. Do tego ten nieszczęsny, niestrzelony karny z Islandią i mamy mizerny obraz Leo na tym turnieju. A szkoda, bo chciałoby się żeby taki gracz zagrał, nawet już bez złota, choć jedne mistrzostwa na poziomie tego co pokazuje w klubie. Albo choć jeden mecz gdzie ośmiesza potentatów jak to robi w barwach Barcy. Tu tego nie było. Nikt nie określi jego występu mianem katastrofy ale też chyba każdy liczył na trochę więcej z jego strony. 31 lat, 7 spotkań w fazie pucharowej MŚ i ani jednej bramki to też będzie jakaś zadra na tym pięknym obrazku na jaki sobie zapracował swoją dotychczasową karierą. Zobaczymy co się pozmienia w Argentynie w ciągu 4 lat i czy Leo się skusi na jeszcze jedną próbę walki o MŚ w swojej karierze (wątpliwe) ale można już chyba sobie otwarcie powiedzieć, że będzie jednym z największych w oczach postronnych widzów i Argentyńczyków ale pozycji Maradony jednak nie zagrozi.

Wróć do „Inne tematy okołomundialowe”