Afryka. A raczej afrykańskie drużyny, które zawiodły przez co pierwszy raz od 1982 żadna z nich nie wyszła z grupy.
Egipt to chyba była najbardziej przeceniana ekipa przed turniejem, przynajmniej jak spojrzymy, jak zakończyli turniej. Ani jednego punktu w grupie z Rosją i Arabią Saudyjską. Wejście w turniej mieli dobre. Bez Salaha przegrali wprawdzie 0-1 z Urugwajem, ale wrażenie po sobie zostawili dobre. To znaczy w obronie, bo z przodu oczywiście nic nie pokazali. Ale przez taki długi czas zatrzymać Cavaniego czy Suareza to też sztuka. Spodziewałem się, że po powrocie Salaha z przodu zacznie to pracować i dwa pozostałe mecze skończą z dorobkiem sześciu punktów. Z Rosją totalny blamaż, 3-1 to wynik, którego chyba nikt się nie spodziewał. Powrót Salaha totalnie zepsuł reprezentację, nie było po nich widać nic, czym chwaliło się ich za mecz z Urugwajem. Porażka z Arabią Saudyjską przypieczętowała ich turniej, bo zostali jedyną drużyną obok Panamy z dorobkiem zera punktów. Fatalny powrót na Mundial po 28 latach, mam nadzieję, że znowu będą musieli trochę poczekać na kolejny taki turniej. Salah zawiódł po całości, w trakcie turnieju skłócił się z federacją i zdecydowanie zepsuł swój "image".
Maroko przez wielu było przed turniejem stawiane za "czarnego konia". Sam im po cichu kibicowałem, nie wiem, może dlatego, że z afrykańskich krajów ten wydaje się w miarę normalny i bliski Europie. Nazwiska w kadrze faktycznie wzbudzały małą ekscytację. Prawie wszyscy grający w znanych europejskich klubach, a ich przebieżka przez eliminacje faktycznie mogła wzbudzić podziw. I już - teoretycznie najważniejszy - mecz z Iranem na otwarcie ich wyjaśnił. Porażka praktycznie z miejsca postawiła ich pod ścianą bez szans na awans. I o ile gra faktycznie mogła się podobać, o tyle zabrakło spoiwa w drużynie. Był nazwiska, ale ciężko mówić o drużynie. Jeden punkt urwany Hiszpanii nikogo chyba nie zadowala, bo z taką grą naprawdę mogli pomyśleć o sprawieniu niespodzianki. Szkoda, że już na samym starcie zaciągnęli hamulec ręczny, ale z drugiej strony może przez to potem grali z większym luzem.
Tutaj jedynie widać mały optymizm, bo kadra nie jest jakoś stara, a talentów może dochodzić więcej. Za rok Puchar Narodów Afryki i liczę na złoto w ich wykonaniu, każdy inny wynik będzie można przyjąć jak porażkę.
Od Tunezji wszyscy oczekiwali najmniej. Minimum(wygrana z Panamą) zrobili, szkoda tego późno straconego gola z Anglią. W sumie jako jedyni nie zawiedli tak do końca, ale z drugiej strony to ekipa, która jest poziom niżej niż Dania czy Szwajcaria, czyli europejscy średniacy. A na Mundial powinno się wysyłać drużyny, które mogą coś osiągnąć.
O Nigerii to nawet nie ma co pisać. Klasycznie odpadli z wyścigu po meczu z Argentyną. Nawet nie mam ich za co pochwalić, bo prezentowali toporny futbol. Jeszcze dwa lata temu wydawało się, że Iheanacho będzie przekotem, a okazuje się, że to mocny niewypał. Zresztą co tu mówić o reprezentacji, której liderem jest Moses...
Senegal miał awans na wyciągnięcie ręki i co? Totalnie odpuścili ostatni mecz. Po meczu z Polską byli w uprzywilejowanej pozycji i potrzebowali sześciu punktów albo dwóch remisów. Nie rozumiem, jak mogli pozwolić na stratę gola z Japonią, ale jeszcze bardziej totalnego mindfucka dał mi ich mecz z Kolumbią, który praktycznie przedreptali. Poziom meczu był fatalny, a Senegal nie dał od siebie nic, by myśleć, że mogą uratować honor Afryki. A skład mieli piękny, obrona robiła genialną robotę i o dziwo zawiodła ofensywa. Można mówić, że Mane niby liderował, ale jak dla mnie, to był jeden z najgorszych Senegalczyków na boisku i podobnie jak Salah - zawiódł wszystkich.
Pierwsze Mundial, który tak obejrzałem od początku do końca w pełni to był ten w RPA. Może tam po prostu za bardzo zauroczyłem się w tamtym futbolu Ghany. Może za bardzo jarałem się Wybrzeżem Kości Słoniowej pod dowództwem Drogby. Może za bardzo idealizowałem Kamerun Eto'o. Do dziś Puchar Narodów Afryki ma specjalne miejsce w moim serduszku, co dwa lata staram się wczuć w klimat tych rozgrywek. No ale bardzo smutno patrzy się na upadek drużyn narodowych na tym kontynencie. Najgorsze jest to, że nie najlepiej to zwiastuje na przyszłość. Mam wrażenie, że może być gorzej. Coraz mniej światowych graczy rodzi się w Afryce, takich porządnych liderów. Z drugiej strony to też zagwozdka. Na przykładzie obecnego Mundialu - czy to tak Europa odskoczyła do przodu, czy tak reszta świata się cofnęła?



