Nie rozumiem tego twierdzenia. Jakby ktoś dysponował Maradoną i Messim w jednym składzie to też za wszelką cenę sadzałby któregoś żeby pograć Mesą albo innym Enzo Perezem, bo lepiej rozdzielić dwie gwiazdy o podobnej charakterystyce i grać przeciętniakami o nieco innej? Jak są razem na boisku to styki im się obu poprzegrzewają czy w Australii za każdym razem umiera wtedy kangurek?
Argentyna dzisiaj na mecz pucharowy 1/8 wyszła z jednym napastnikiem na "9" - Messim. Nie zagrał w wyjściowym składzie Aguero (21 goli w lidze), Higuain (16 goli w lidze) ani Dybala (22 gole w lidze), Icardi (29 goli w lidze) do Rosji się nie zmieścił. Sami czołowi strzelcy topowych lig. Zagrał tylko Messi. Może w takim układzie nikt inny poza Messim nie mieści się w ich formacji ofensywnej? Ok, taka wizja szkoleniowca/zespołu ale trudno temu przyklasnąć skoro nie przełożyło się to na jakiś większy progres w grze.
To, że Dybala w wielu aspektach "dubluje" to co robi Messi nie znaczy IMO, że trzeba powiedzieć "A, to ok, oni nie mogą grać razem". Mając niedostatki w innych sektorach, trzeba moim zdaniem właśnie zrobić wszystko żeby wyeksponować to co mają najlepszego a nie bawić się Pavonami czy Perezami. Gdybyśmy dostali jeszcze zorganizowaną, dobrze funkcjonującą Argentynę, to można byłoby to zrozumieć, mają jakiś system gry, który nie godzi ich obu. Dostaliśmy za to zespół chaotyczny, nie pokazujący ani jakości z przodu, ani z tyłu, ani żadnej sensownej organizacji gry czy planu gry ofensywnej. Skoro tak to co szkodziło spróbować i tego wariantu z Messim na "9"...ale z Dybalą za jego plecami albo na prawym skrzydle.



