W tym kontekście przypomina mi się zawsze Euro 2008, kiedy to po dwóch kolejkach fazy grupowej Portugalia, Chorwacja, Holandia i Hiszpania miały zapewniony nie tylko awans, ale i pierwsze miejsce w grupie. Wszystkie cztery reprezentacje na swoje ostatnie mecze grupowe wystawiły rezerwy, trzy z nich poległy w ćwierćfinale. Nie chodzi tylko o to, że przegrały, ale też o to, że Chorwaci i Holendrzy w swoich meczach ćwierćfinałowych w ogóle nie przypominali drużyn z fazy grupowej. Być może takie rotowanie składem na tak niewielkiej przestrzeni czasu w sytuacji, gdzie później nie ma już miejsca na potknięcie, jest faktycznie ryzykowne.



