ĆWIERĆFINAŁ: BRAZYLIA - BELGIA (06.07.2018 20.00)

Awatar użytkownika
Morrow
Administrator
Administrator
Posty: 12926
Rejestracja: 15 maja 2006, 22:36
Reputacja: 2053

ĆWIERĆFINAŁ: BRAZYLIA - BELGIA (06.07.2018 20.00)

Post autor: Morrow » 07 lip 2018, 10:34

Można pisać o braku szczęścia Brazylii, o nieodgwizdanym karnym czy zachowawczej grze Belgów w drugiej połowie ale trzeba przyznać, że Martinez przechytrzył, tak chwalonego za konsekwencję taktyczną, Tite i wyciągnął wnioski z poprzednich spotkań. Dodał coś ekstra od siebie jako trener i to się opłaciło. Tite nie miał pomysłu żeby cokolwiek zmieniać pod Belgię i np. stąd znów Brazylia wyszła ze słabiutkim podczas tych MŚ Jesusem na "9".

Belgia nie gra nic porywającego na tym Mundialu ale Brazylia też nie pokazała nic tak spektakularnego żeby po nich płakać. Dość powiedzieć, że do czasu wczorajszego meczu najwięcej się o nich pisało w kontekście turlania Neymara. Belgia dotychczas próbowała godzić granie Lukaku, De Bruyne, Hazardem, Mertensem a nawet Carrasco razem i choć na papierze to wyglądało okazale, to na boisku wcale nie przekładało się na jakąś megaofensywną a przede wszystkim, dobrze zbalansowaną grę.

Wczoraj Martinez podjął dobre decyzje z uszczelnieniem środka, przesunięciem Lukaku na bok, wysunięciem wyżej De Bruyne czy postawieniem na Chadliego na wahadle. To wszystko mu zagrało, do tego Hazard, Courtois i Lukaku zaliczyli znakomite, indywidualne występy a i do reszty nie bardzo można się było czepić. Jak dla mnie, mimo dość rozpaczliwej obrony w drugiej połowie, Belgia zrobiła sporo żeby grać dalej i czekam na to co pokażą z Francuzami, bo oni IMO, wbrew temu co się pisze, też nie są jacyś doskonali w swojej grze.

A Brazylia? Zgodzę się z moodym, że Neymar zagrał słabsze MŚ niż 4 lata temu, choć przy jego umiejętnościach i tak był wyróżniającą się postacią. Kluczowym zawodnikiem Brazoli był jednak Coutinho i jak dyskutowaliśmy wcześniej, znikał na długie momenty ale miał te kluczowe zagrania. Gdyby wczoraj strzelił na 2:2 znów byłby na ustach wszystkich jako ojciec sukcesu w przypadku awansu.

Kanarki na tym turnieju nie zawiodły jak kilka potęg ale też nie zagrały niczego co obligowało do przyznawania im złota za styl. Faktycznie lepsza organizacja ich gry ale i brak pewnego błysku z przodu. Być może gdyby Tite tak nie forsował grania Jesusem z przodu, to w tym aspekcie wyglądałoby to ciut lepiej. Urazy Douglasa czy Marcelo w trakcie turnieju też tu nie pomogły choć obaj wczoraj byli dostępni. Fajne pokolenie, niedługo wzmocnione pewnie kolejnymi crackami ale jeszcze kawałek drogi przed nimi żeby nawiązać choćby do tej Brazylii z przełomu wieków. Pytanie co dalej z Tite, bo jednak ćwierćfinał to wynik zdecydowanie poniżej oczekiwań.

Wróć do „FAZA PUCHAROWA”